Star Wars Dziedzictwo: Kawałki czyli dobry stary kanon

Star Wars Dziedzictwo: Kawałki czyli dobry stary kanon
5 (100%) 1 vote

Komiksowa kontynuacja Gwiezdnych Wojen George’a Lucasa, której akcja rozgrywa się 125 lat po wydarzeniach znanych z filmu. Sithowie pod wodzą nowego lidera Darta Krayta sprzymierzają się z Imperium i wspólnie przygotowują intrygę, która doprowadza do zerwania Galaktycznego Sojuszu i pogrąża światy w brutalnej wojnie.

W podzielonym Imperium szturmowcy walczą ze szturmowcami, zabójcy sithów ścigają obalonego Imperatora Roana Fela, a szpiedzy różnych stron próbują wytropić spadkobiercę legendarnego dziedzictwa – Cade’a Skywalkera. Cade szuka czegoś zupełnie innego. Chce uciec przed przeszłością w miejsce gdzie legła ona w gruzach – w ruinach Akademii Jedi na planecie Ossus. Pozostaną tylko kawałki…

Komiks niczym układanka.

Kawałki oprócz tego, że jest wydaniem zbiorczym, przedstawia nam kilka zamkniętych historii. Skupiają się głównie na postaciach drugoplanowych jak również epizodycznych. Poznamy tu zupełnie nowych bohaterów jak również zobaczymy tych znanych z poprzedniego tomu. Dzięki temu uzyskujemy szerszy obraz świata jaki przedstawia nam seria Dziedzictwo. Nie mamy tutaj takich stereotypów jak Imperium – źli, Rebelia – dobrzy. To wypada niewątpliwie na plus. Możemy poznać motywacje każdej ze stron konfliktu, które są całkiem złożone a dawne animozje nie dają niektórym spokoju.

Oprócz opowieści Duch dobrze wypada historia Sprzymierzeńcy, w której mamy próbę nawiązania sojuszu pomiędzy Rebeliantami a Imperialnymi. Słabiej wypada Nowy i Gotów na śmierć, niestety oba są troszeczkę mdłe i o ile pierwszy zarysowuje nam problem z jakimi muszą borykać się szturmowcy walczący przeciwko sobie, to drugi jest tak naprawdę zapychaczem i ani nie pokazuje jakoś nowego uniwersum, ani nie pcha fabuły do przodu. Niestety minusem są również zagrywki znane z amerykańskich komiksów czyli niespodziewane pojawienie się matki głównego bohatera i mistrza znanego z Wojen Klonów. Oczywiście nie zabraknie motywu nietykalnych głównych bohaterów, gdyż im nigdy nie może się stać nic złego.

Nie tylko Jan Duursema.

Warto zwrócić uwagę na zróżnicowanie graficzne prezentowane w Kawałkach. Mamy tu aż czterech rysowników. Oprócz Jan Duursemy – głównej rysowniczki serii i współscenarzystki, możemy zobaczyć prace Adamma DeKrakera, Travela Foremana oraz Colina Wilsona. Ostatni z panów w przeszłości miał do czynienia z takimi tytułami jak Batman czy Judge Dredd. Pomimo słabej fabuły jaką musiał przedstawić jego prace zachwycają i stoją na wysokim poziomie. Jego kreska wybija się pomimo komputerowych efektów i kolorów, które zostały nałożone na prace.

Kawałki to całkiem dobry komiks pomimo typowo amerykańskiego założenia, iż oczywiste rzeczy trzeba tłumaczyć wielokrotnie. Dla niektórych jest to zaletą i lubią ten styl. Z pewnością graficznie jest to ciekawe doświadczenie zwłaszcza, że mamy tu aż czterech artystów, którzy bardzo dobrze wywiązali się ze swojego zadania, a każdy z nich reprezentuje odmienny styl. Fani Gwiezdnych Wojen będą zadowolenia a zwykły komiksiarz przeczyta ten tom z zaciekawienia i sięgnie po kolejny, zwłaszcza, że świat prezentowany w Dziedzictwie to naprawdę coś nowego.

Ocena: 6/10

5 thoughts on “Star Wars Dziedzictwo: Kawałki czyli dobry stary kanon

  1. Szkoda, że teraz o tym komiksie przeczytałam, miałabym prezent dla męża, ale może na walentynki?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.