Samobójcy Batmana czyli drugi tom nietoperza z Rebirth

Samobójcy Batmana czyli drugi tom nietoperza z Rebirth
5 (100%) 1 vote

Jeżeli miałbym wybierać flagowego bohatera komiksów DC niewątpliwie byłby to Batman. Jest on chyba największą ikoną tego wydawnictwa zwłaszcza, że komiksy z Supermanem nie przypadły do gustu polskim czytelnikom. Na przygodach mrocznego rycerza wychowało się wiele pokoleń, jego historia wielokrotnie została zmieniana, a każdy autor chce coś od siebie przemycić i dodać do tego kultowego bohatera. Jak wypada nietoperz w Rebirth?

Pod koniec stycznia wpadł w moje ręce drugi tom solowego Batmana od wydawnictwa Egmont. Wstyd się trochę przyznać, ale był to mój pierwszy komiks z DC w tym roku jaki miałem przyjemność przeczytać. Oczywiście mowa tu o wydaniach polskich. Po bardzo przeciętnym pierwszym tomie o którym możecie przeczytać tutaj, miałem mieszane uczucia. Zwłaszcza tytuł Jestem Samobójcą odnosił się w dużej mierze do mojego podejścia względem dalszych przygód Batmana. Czy warto kontynuować przygody mrocznego rycerza? Odpowiedź znajdziecie już niebawem.

Batman Suiside Squad.

Bane powraca, człowiek który zasłyną tym, że złamał mrocznego rycerza i to dosłownie. Obecnie odstawił Venom i rządzi wyspą, która za młodu była jego więzieniem. Teraz przetrzymuje tam osobę, którą pilnie potrzebuje Batman. Wyrusza on na samobójczą misję by odebrać mu tego więźnia. Nie pozostaje jednak sam. Zbiera drużynę, do zadań specjalnych. A takie osoby można znaleźć tylko w Arkham. Oddział, który w każdej chwili może obrócić się przeciwko niemu, zwłaszcza jeżeli w jego skład wychodzi Catwoman. Jedyna kobieta, która zna Batmana tak samo jak on!

Za sterami serii Batman z cyklu DC Odrodzenie nadal zasiada Tom King. Po pierwszym tomie, który mnie nie porwał, mogliście przeczytać w mojej recenzji. Jednak postanowiłem dać jeszcze jedną szansę. I przyznam, jest lepiej. Może nie rewelacyjnie, ale jest lepiej. W drugim tomie dostajemy interesującą historię, która wprowadza nam starego wroga mrocznego rycerza – Bana w nieco innej odsłonie. Owszem brakuje mu klasycznego wyglądy, ale miejmy nadzieję, że to się niebawem zmieni. Na duży plus wypada wprowadzenie Catwoman do całego wątku. Jest to świeże spojrzenie na tę postać z zachowaniem klasycznych wypracowanych wcześniej standardów. Zwłaszcza jeżeli chodzi o relacje pomiędzy kotką a nietoperzem. Czyta się to niezwykle przyjemnie.

Cały tom można podzielić na dwie części. Pierwsza to samobójcza akcja Batmana z jego drużyną. Druga to pokazanie relacji pomiędzy Seliną a Brucem. Całość jednak się bardzo dobrze składa i łagodnie przechodzi jedna w drugą, nawet w przypadku rysunków. Warto również wspomnieć o formie narracji pierwszej części, która jest to przedstawiona w formie listów. Dzięki takiemu zabiegowi mamy inne spojrzenie na dwójkę głównych bohaterów. Reszta oddziału to tak naprawdę tło. Nawet brzuchomówca, który według mnie nie został w pełni wykorzystany.

Dwa spojrzenia na świat.

Często bywa tak, ze w jednym tomie można spotkać prace kilku artystów. Tak też jest  iw tym przypadku bo mamy tu dwie wizje mrocznego rycerza. Jednak Mikel Janin oraz Mitch Gerads prezentują odmienne style, które w zestawieniu nie przeszkadzają. Przejście pomiędzy opowieściami jest płynne zarówno pod względem fabularnym jak i artystycznym. Czytelnik nie doznaje szoku i oczopląsu z nagłą zmianą stylu. Mnie to cieszy bo niejednokrotnie trafiają się artyści u których nawet główny bohater nie jest podobny do siebie. Polscy czytelnicy mogli się już spotkać z Mitchem Geradsem, którego maczał palce w innych tytułach Rebirth. Ciężko powiedzieć, który z nich jest lepszy, jednak mi osobiście prace Janina bardziej przypadły do gustu.

Z drużyną zawsze raźniej.

Trzeba przyznać, że wydawnictwo Egmont to już standard jeżeli chodzi o wydania komiksowe. Drugi tom, tak jak w przypadku pierwszego posiada lakierowaną okładkę ze skrzydełkami. Na nich znajdują się informacje o autorach o zapowiedzi innych serii. Warto zwrócić uwagę, że jest również prezentowana okładka kolejnego tomu wraz z miesiącem kiedy ma się ukazać. W tym przypadku jest to czerwiec i tytuł Jestem Bane. Tytuł zdradza, co otrzymamy w kolejnym tomie i przyznam, że już się nie mogę doczekać. Dodatkowo na końcu komiksu mamy galerię okładek. Cieszy mnie to, że format komiksu został zmieniony w porównaniu do New 52, dzięki temu cena jest niższa i można sobie pozwolić na więcej serii.

Czy jestem samobójcą czytając drugi tom? Nie, ponieważ historia ma potencjał. Zaczyna się coś dziać i miejmy nadzieję, że Tom King ma jakiś większy plan co do całej serii. Na plus jest zdecydowanie wprowadzenie Catwoman i innych znanych bohaterów z uniwersum Batmana. Może cała opowieść nie powala na kolana i nie zostawia czytelnika ze szczęką na podłodze, jednak jest lepiej niż w pierwszym tomie. Wiadomo, jeżeli jest tendencja wzrostowa warto to utrzymać. Trzeba przyznać, że poprzedni tom był słaby, jednak teraz jest lepiej i na pewno sięgnę po kolejny tom. Jako fan Batmana jestem w miarę zadowolony, czuję się lekko oszukany, jednak zaintrygowany tym w jakim kierunku podążą Bruce i Selina.

Ocena: 6/10

Dziękuję wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.