Pajęcza przyszłość czyli recenzja Spider-Man 2099

Pajęcza przyszłość czyli recenzja Spider-Man 2099
5 (100%) 3 votes

Spider-Man z przyszłości to temat, który niewątpliwie cieszy starszych czytelników, którzy w latach 90 czytali przygody ścianołaza. Tym razem O’Hara trafia w wir wydarzeń związanych z polowaniem na pająki czyli Spiderversum. Sprzymierza się z kolejnymi pajęczakami z alternatywnych uniwersów, aby wspólnie powstrzymać tę nierówną walkę. Dodatkowo cały czas szuka drogi do domu, do swoich czasów. Czas na drugi tom Spider-Mana 2099 zatytułowany Spiderversum!

Przyszedł czas na zmierzenie się z kolejnym tomem przygód bohatera z dzieciństwa. Uniwersum roku 2099 zostało pokochane przez wszystkich za jego innowacyjność, jak na tamte czasu. Teraz inne wymiary są już na porządku dziennym w przypadku komiksów Marvela, jednak 2099 nadal ma swoje miejsce w sercach wielu fanów. O’Hara został wprowadzony ze swoją solową serią na potrzeby Spiderversum. Czy poza crossoverem w tym tomie znajdziemy coś dobrego? Przekonacie się już za chwilę!

Niepewna przyszłość!

Miguel O’Hara wraca do domu, ale nie a czasu na rozczulanie. Trwa wielkie polowanie na Spider-Manów. Miguel szuka sposobu na pokonanie wygłodniałych Dziedziczących, lecz wrogowie depczą mu po piętach. Czy zdoła dołączyć do Pająków z innych wymiarów, zanim stoczą ostateczną bitwę? Powrót do domu bywa czasami bolesny, o czym Miguel przekonuje się na własnej skórze. Jego światem zawładną pewien zielonoskóry tyran. W dodatku rozpoczyna się rywalizacja korporacji Alchemax a Parker Industries. Konsekwencje podróżowania w czasie mogą okazać się poważniejsze niż sądził.

Przyszedł czas na kontynuacje jak i dopełnienie opowieści ze Spider-Manam z 2099 roku. Fabuła tego tomu składa się tak naprawdę z dwóch osobnych opowieści. Pierwsza z nich to nic innego jak crossover z Amazing Spider-Man i wydarzeniem o nazwie Spiderversum. Dowiadujemy się w niej co się działo z O’Harą oraz Lady Spider. O sześciorękim nie ma co wspominać bo to najbardziej niewykorzystany bohater w tym tomie. A potencjał ma, bo fani serialu animowanego na pewno go znają. Tak naprawdę opowieść jest urwana, i aby poznać całość trzeba sięgnąć po wspomniany wcześniej tom klasycznego Spidera. I tu jest problem tego komiksu. Jest on urwany i wymusza na czytelniku kupienie innej serii. Z marketingowego punktu widzenia jest to dobre zagranie.

Peater David stara się również opowiedzieć, o dalszych losach Migela, który trafia wreszcie do 2099 roku, jednak nie swojego. I tu pomysł jak najbardziej się sprawdza. Wykorzystuje on bohaterów znanych z alternatywnej rzeczywistości. Chodzi to głównie o Maestro czyli Hulka przedstawionego jako nikczemny tyran władający światem. Pojawia się również intryga i nieoczekiwane zwroty akcji, jednak jest to bardzo płytki i przewidywalne. Motyw teraźniejszości to chyba najsłabszy element całego tomu. Relacja Miguela z Tempest jest po prostu słaba. Jak również zagrożenie z, którym musi się zmierzyć pająk przyszłości. David ma tak naprawdę trzy puzzle, z których każdy nie pasuje do siebie, pomimo, że należą do jednego obrazka.

Rysunek przyszłości.

Za warstwę graficzną odpowiada Will Sliney to Irlandczyk, który zadebiutował na amerykańskim rynku komiksowym dopiero w 2009 roku. Dla Marvela ilustrował m.in. serię Fearless Defenders. Jego prace mogliśmy już oglądać na łamach pierwszego tomu Spider-Mana 2099, recenzje znajdziecie tutaj. To co prezentuje nam Sliney to dość proste rysunki w, których ważną rolę odgrywa cień. A dokładniej kąt jego padania. Dzięki temu zabiegowi uwidacznia on gabaryty bohaterów jak również ich muskulaturę. Miał on też ciekawe wyzwanie tworząc tak naprawdę trzy odrębne światy. Teraźniejszość, rok 2099 oraz uniwersum Lady Spider, czyli klimaty steampunk. Trzeba przyznać, że nie wszystko mu wyszło.

Niefortunne skoki.

Wydawnictwo Egmont przyzwyczaiło nas już do swojego standardu wydawniczego. Lakierowana okładka ze skrzydełkami, na których znajdują się informacje o autorach oraz o obecnych seriach i nadchodzących komiksach. Oczywiście nie mogło zabraknąć okładek poszczególnych zeszytów a na dodatek znajdziemy tu również szkice Willa Slineya. Reklamy oczywiście również nie ominęły tego tomu. Ultimate Spider-Man oraz Amazing Spider-Man to dwie serie wydawane na naszym rynku.

Spider-Man 2099 to specyficzny tytuł, nawet dla fanów pająkowego uniwersum. W drugim tomie zatytułowanym Spiderversum otrzymujemy tak naprawdę trzy mini opowieści, z czego żadna tak naprawdę nie jest dobra. Jedna to uzupełnienie Spiderversum, druga to przyszłość, a trzecia teraźniejszość. Można tu znaleźć takie smaczki dla fanów jak Punisher z 2099 roku, czy wykorzystanie Maestro. Jednak to nie tworzy całości. Lepiej by były gdyby Peater David skupił się na jednym wątku. Niestety drugi tom jest również zakończeniem przygód na naszym rynku. Niestety w zapowiedziach nie ma kontynuacji serii, pomimo, że na rynku amerykańskim się pojawiła. Co prawda z nową numeracją i kostiumem głównego bohatera. Szkoda, że jest to tak naprawdę pożegnanie z O’Harą bo jest to interesujący bohater!

Ocena: 5/10

Dziękuję wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

 

1 thought on “Pajęcza przyszłość czyli recenzja Spider-Man 2099

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.