Pilotów Dwóch – recenzja Star Wars Komiks 3/2018

Pilotów Dwóch – recenzja Star Wars Komiks 3/2018
5 (100%) 4 votes

Hana Solo czy Sokoła Millenium nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. Ten legendarny pilot, przemytnik i bohater Rebelii przeżywa kolejne przygody razem ze swoim przyjacielem Cheewiem. Jeżeli do tego dodamy nowego bohatera, również pilota, ale z najnowszych dzieł Disneya otrzymujemy ten oto numer Star Wars Komiks!

Kiedy na srebrnym ekranie szalał Han Solo, wydawnictwo Egmont nie miało innego wyjścia jak w najnowszym dwumiesięczniku Star Wars Komiks przedstawić jego przygody. Na szczęście w starej i uwielbianej wersji, ponieważ komiks rozgrywa się po wydarzeniach z Nowej Nadziei. Czyli mamy naszego kochanego Hana Solo! Oczywiście to nie wszystko, bo na łamach tego numeru pojawia się drugi pilot. Poe Dameron, który podobnie jak Solo ma skłonności do wpadania w kłopoty. Czy warto sięgnąć po tą mieszankę? Przekonacie się już za chwilę!

Szybcy i wściekli.

Imperium powoli traci swoją pozycję w galaktyce, a Rebelia po zniszczeniu pierwszej Gwiazdy Śmierci rośnie w siłę każdego dnia. Han Solo wycofuje się z działań na jej rzecz i postanawia razem ze swoim partnerem wrócić do starego fachu czyli przemytu. Niestety coś nie daje mu cały czas spokoju. A kiedy przychodzi wezwanie od księżniczki Leii, staje na wezwanie i wyrusza w szalony wyścig z zawodowymi pilotami. Historia napisane przez Marjorie M. Liu jest jej pierwszą opowieścią w uniwersum Gwiezdnych Wojen. Wcześniej pracowała dla Marvela nad takimi tytułami jak Czarna Wdowa lub X-men, natomiast polscy czytelnicy mogą ja znać z cyklu Monstressa. Czy jest to dobry debiut? Jak najbardziej. Historia jest banalnie prosta, ale czerpie z tego wszystkiego co kochamy w przemytniku jakim jest Han Solo.

Wyścig, który jest tylko przykrywką dla większej misji przeradza się w walkę o przetrwanie. Solo pokazuje co to znaczy być pilotem i dlaczego jest najbardziej znanym przemytnikiem w galaktyce. Marjorie M. Liu nie stara się wymyślać nowych schematów i udziwniać to co już znamy. Stawia na sprawdzone karty i przetarte szlaki. Cała jej opowieść ma charakter podróży i drogi jaką musi przebyć Han Solo aby odnaleźć samego siebie i wrócić na właściwe tory. Niestety kłóci się to z założeniami tego bohatera z innych komiksów nowego kanonu.

Za rysunki odpowiada Mark Brook, którego styl jest bardzo realistyczny. Jego Han przypomina nawet młodego Harrisona Forda, co niektórym rysownikom przychodziło z wielkim trudem. Nie zabraknie tu również dynamiki i szczegółowości w jego wykonaniu. Jeżeli chodzi o polskie tłumaczenie to zajął się niem Jacek Drewnowski, który jest również redaktorem naczelnym Star Wars Komiks i wielkim fanem Gwiezdnych Wojen. Można w ciemno powiedzieć, że praca nad tłumaczeniem tego komiksu była dla niego przyjemnością.

Avatar Damerona?

Pojedyncza zamknięta historia z Poe w roli głównej nie jest jakaś wybitna. Zupełnie nie współgra z główna serią o tym bohaterze, dzięki czemu śledząc całą historię jest to po prostu zapychacz. Fabuła też nie jest zbyt porywająca. Poe spotyka dawną koleżankę, która obecnie jest reporterką mającą ważne informacje. Jest akcja, twist i niby dramaturgia. Jednak po przeczytaniu komiksu zupełnie nie pamiętamy o czym on był. Jedyne co rzuca się w oczy to wspomniana koleżanka, która przypomina niebieskoskórą bohaterkę z filmu Avatar. I to gryzie, zwłaszcza, że od kiedy Marvel zaczął brać się za komiksy z uniwersum Gwiezdnych Wojen to wymyśla coraz to nowe, dziwne rasy, które średnio pasują. Tu mamy kolejny tego przykład.

Za polskie wydanie komiksu odpowiada oczywiście Egmont. Jego wydanie nie różni się niczym od poprzednich numerów tego dwumiesięcznika. Nie zabrakło tu wstępniaka autorstwa Jacka Drewnowskiego i zapowiedzi tak naprawdę dwóch kolejnych numerów. Coś co wpływa bardzo pozytywnie to grafika z tylnej okładki. Mamy tam bardzo ładnie rozpisane serie na poszczególne numery. Dzięki temu czytelnik wie czy jest to zamknięta opowieść czy też nie. Jeżeli chodzi o całokształt numeru to nie jest źle. Pomimo mojej niechęci do komiksów z nowego kanonu Han Solo nawet się broni, a nawet pozytywnie mnie zaskoczył. Zwłaszcza jeżeli chodzi o warstwę wizualną. Fani będą zadowoleni, zwłaszcza że po seansie najnowszego filmu będzie można przeżyć kolejną przygodę z Hanem Solo!

Ocena: 7/10

Dziękuję wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.