Kapitan Ameryka, Nowy Początek

Po serii ataków terrorystycznych z 11 września 2001 roku Stany Zjednoczone muszą znaleźć sposób na powstrzymanie kolejnych zamachów. Kraj potrzebuje symbolu na przykładzie, którego szary obywatel będzie mógł się wzorować. Kogoś, kto stanie do walki w imię sprawiedliwości. Tym człowiekiem jest Steve Rogers aka. Kapitan Ameryka. Czy jego supermoce i niezłomny duch wystarczą aby pokonać widmo terroru?

Dziewiętnasty tom Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvel wydawanych przez Hachette, to specyficzna pozycja jeżeli chodzi o komiksy związane z symbolem wolności. Na duet John Ney Rieber i John Cassaday spadła duża odpowiedzialność aby stworzyć nowy run aby nie był on patetyczny oraz napompowany amerykańską propagandom. Wydanie zbiorcze zawiera sześć zeszytów, wydanych oryginalnie w 2002 roku. Cała seria Vol. 4 liczyła sobie 32 zeszyty.

Nowy początek okazał się dość kontrowersyjną pozycją dla fanów kapitana, zwłaszcza w zestawieniu z poprzednimi historiami.

Jedni chwalili w jaki sposób Rogers okazuje odwagę, a inni uważali za komiks zbyt polityczny. Fabułę, można określić mianem „atak terrorystyczny”, i mówi nam to wszystko o komiksie. Mamy złych terrorystów, którzy za wszelka cenę, chcą udowodnić, dlaczego USA to największe zło tego świata. Na ich drodze staje śmiertelnie poważne uosobienie amerykańskiego snu czyli Steve Rogers. Dodatkowo, z każdą akcją odkrywa on spisek, który jest wymierzony w amerykańską armię, dzięki nowoczesnym nieśmiertelnikom. Pomysł może nie jest zbyt dobry, jednak jego wykonanie również nie stoi na wysokim poziomie. Tak można pokrótce streścić całą fabułę, która niestety pomimo zapewnień autorów jest patetyczna i propagandowa.

Sięgając po komiksy z kapitanem, można być przygotowanym na coś takiego, lecz nie tak w silnej dawce. Po lekturze przychodzi nam na myśl iż amerykanie to dumny i zadufany w sobie naród. O ile w latach 80 i 90, superbohater z flagą na piersiach mógł rozwiązywać takie problemy to w pewien sposób było to zabawne, teraz otrzymujemy poniekąd to sam tylko na poważnie.

Rysunki Johna Cassadaya stoją na bardzo wysokim poziomie i gdyby nie on i jego oprawa graficzna komiks byłby naprawdę tragiczny. Nie uświadczymy tu typowego rysunku z duża ilością detali. Rozstawienie kadrów i kolory nadają charakter powieści obrazkowej a nie komiksu akcji, do którego przyzwyczaiło nas wydawnictwo Marvel. Brak intensywnych kolorów prowadzi troszeczkę do spłaszczenia obrazu, dzięki czemu nie uświadczymy efektu przestrzeni i głębi. Warto również wspomnieć o okładkach, które są fenomenalne. Stylizowane na plakaty propagandowe są chyba największym atutem komiksu. Każdy fan komiksu mając możliwość powieszenia sobie takiej okładki w formie plakatu nie odmówiłby.

Niestety „Nowy Początek” to komiks, który raczej nie przypadnie do gustu ani starszemu, ani młodszemu czytelnikowi. Zbyt duży patos, nawet jak na Kapitana Amerykę zabija ten komiks. Słabe dialogi jak i narracja dokładają niestety kolejną cegiełkę na szalę negatywów. Jedyne plusy tej historii to wspomniane okładki oraz rysunki w pierwszym rozdziale opowieści. John Ney Rieber stworzył historię, która nie trzyma w napięciu, jest mdła i warto o niej szybko zapomnieć sięgając po inne, ciekawsze przygody Kapitana. Przed sięgnięciem po ten komiks warto się dwa razy zastanowić, bo mając do wyboru dowolny inny komiks, chyba bym wybrał to drugie.

Ocena: 4/10

4 thoughts on “Kapitan Ameryka, Nowy Początek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *