Wielka Wojna Hulka

Pięćdziesiąty pierwszy tom Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela to kontynuacja trylogii o szmaragdowym herosie. Pierwsza część zatytułowana Planeta Hulka została wydana w ramach tej samej kolekcji i podzielona na dwie części. Akcja tego komiksu rozgrywa się po wydarzeniach związanych z Civil War i nikogo nie dziwi Tony Stark na miejscu dyrektora S.H.I.E.L.D oraz podział superbohaterów na frakcje. Jednak czy są oni w stanie odłożyć na bok swoje różnice zdań i zjednoczyć się przeciwko nadciągającemu zielonemu kataklizmowi? Czy Ziemia jest na to gotowa?

Iluminaci to grupa składająca się z najpotężniejszych ziemskich superbohaterów. Po naradach uznali, że Hulk stanowi zbyt duże zagrożenie dla naszej planety i nie sposób jest go kontrolować. Doprowadzili tym samym do sytuacji w której zielonoskóry heros zostaje wysłany w kosmos. Trafia na planetę Sakaar, gdzie staje się gladiatorem i musi walczyć o życie. Obala on tyrana zasiadającego na tronie i sprowadza pokój na planecie. Wszystko wydaje się być dobrze, aż do nieoczekiwanego wybuchu wahadłowca którym przybył na planetę. Oprócz tysięcy mieszkańców ginie również żona i nienarodzone dziecko Hulka. Teraz pełen gniewu powraca na Ziemię, by zemścić się na sprawcach tego zdarzenia. Działającemu w niewyobrażalnym gniewie goliatowi towarzyszy Przymierze wojowników z planety Sakaar, którzy pomogli mu w obaleniu czerwonego króla i stali się jego braćmi. Czy Iluminaci przeżyją to starcie ?

Zielone pięści w natarciu.

Hulk bije w każdym języku.
Hulk bije w każdym języku.

Głównym założeniem fabuły komiksu jest powrót do domu. Co ważniejsze Hulk się zmienił. Jest mądrzejszy, dużo silniejszy i zdeterminowany. Niewiele w nim pozostało z poprzedniego bohatera czy też bestii. Napędzany wściekłością, gniewem i rządzą zemsty pragnie aby jego oprawcy doświadczyli i poczuli to samo co on. Wielkie cierpienie i utrata tych, których kochał. W komiksie mamy dużo odniesień sytuacyjnych do Planet Hulk, dzięki czemu komiks dużo zyskuje. Nasuwa się na myśl przysłowie „Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie”.

Przez pięć zeszytów otrzymujemy jedną wielką „nawalankę”, z różnymi przeciwnikami dużego kalibru. Zaczynając od Black Bolta, Thinga a na Sentrym skończywszy. Przez większość czasu możemy się delektować kadrami walk w, których Hulk przebija się pięściami przez kolejnych przeciwników. Cała rozpacz, która kieruje zielonym herosem spada na drugi plan i niknie w gąszczu ciosów. W żaden sposób nie wpływa to negatywnie na odbiór komiksu. Czyta się go przyjemnie, ponieważ historie z zielonym gigantem przyzwyczaiły nas do masowego zniszczenia i ciągłych potyczek. Tym razem jest jednak zaplecze z większą całością, którą Greg Pak przygotowywał wiele lat wcześniej. Trzeba przyznać, że wyszło mu to całkiem zgrabnie.

Wygląd to nie wszystko.

Rysunkami w środkowym tomie trylogii zajął się John Romita Jr. który znany jest czytelnikom Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela. Jego prace podzieliły fanów na dwa obozy i budzi skrajne emocje. Tych co uważają go za dobrego i kreatywnego rysownika. Oraz na tych, którzy starają się omijać komiksy z jego pracami szerokim łukiem. Niestety tych drugich jest więcej. Romita Jr. rysuje w specyficzny sposób. Jego bohaterowie posiadają szerokie twarze, a kobiece bohaterki charakteryzują się niezmiennie jedną i tą samą twarzą. W takim rozrachunku Hulk wygląda dość dziwnie. Niemożna jednak kwestionować tego, że miał on wpływ na wiele serii i ważnych wydarzeń w wydawnictwie Marvel. Szkoda że duet C.Pagulayan i A.Lopresti z pierwszego tomu Planet Hulk nie zostali zatrudnieni do kontynuowania opowieści.

Starcie tytanów.
Starcie tytanów.

Pomimo kilku wad które ma Wielka Wojna Hulka to pozycja bardzo dobra. Może nie pokazuje nam całego ogromu wydarzenia jakim jest inwazja zielonej szramy na Ziemię gdyż trzeba by było przeczytać kilka tie-inów, gdyż po ich lekturze historia nabiera rumieńców. Podobna sytuacja miała miejsce w stosunku do Civil War. Tam również główny komiks nie ukazywał nam wszystkiego co działo się z bohaterami. Niestety taki urok ważnych „eventów” w uniwersum Marvela. Ważne jest jednak to, że zachęca to do sięgnięcia po dodatkowe numery różnych serii. Wielka Wojna Hulka to obowiązkowa historia dla fanów rozwałki, która kończy pewien etap w życiu zielonego giganta.

Ocena: 7/10

wwhulk02

7 thoughts on “Wielka Wojna Hulka

  1. Komiksy to zupełnie nie moja bajka, nie kręcą mnie, bez żadnego wyraźnego powodu. Faktem jest też, to że nie czytam wielu komiksów, a w zasadzie wcale ich nie czytam. Jedyne do jakich zaglądałam, to ‚Kaczor Donald’ i to też jakieś dwadzieścia lat temu 😉 Mój mąż jest bardziej obeznany jeżeli chodzi o ten temat.
    Pozdrawiam

  2. Iron Man, Spider-man, x-man. Mój Mąż zaczytywał się kiedyś w komiksach Marvela. Czasem i ja sięgałam po historie superbohaterów. Teraz pozostały nam dyskusje podczas ekranizacji, rozmowy o niedociągnięciach i zmianach, które niekoniecznie zawsze były potrzebne.

  3. Pamiętam Hulka z kreskówki, chyba z Fox Kids. Choć nie był to mój ulubiony serial animowany, obejrzałam naprawdę wiele odcinków. Z chęcią sięgnęłabym do komiksu, chociażby dla porównania :).

  4. Jak byłam mała, uwielbiałam komiksy. Były kiedyś dziewczyńskie gazetki o jakichś czarodziejkach chyba i zawsze lubiłam czytać komiksy w nich. Teraz już mi to kompletnie przewinęło i do komiksów już mnie nie ciągnie…

  5. Komiksowi superbohaterowie znani mi są głównie z ekranu. Nigdy nie wciągnęła mnie na dobre taka forma książki, choć wspominani tu w komentarzach „Kajko i Kokosz” czy „Tytus..” oraz „Kaczor Donald” pojawiali się na mojej półce.
    Natomiast sympatia do superbohaterów jest tak samo naiwna, jak szczera 😉 Sama nawet wykorzystałam postać superbohaterki do swojej akcji promującej czytelnictwo…
    /Pozdrawiam,
    Szufladopółka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *