Mroczne Imperium II, Kres Imperium

W kolekcji Star Wars Legendy wydawnictwo Egmont prezentuje najciekawsze komiksy z dorobku Dark Horse Comics. Przez ponad ćwierć wieku publikowało historie osadzone w uniwersum Gwiezdnych Wojen. Mroczne Imperium II to bezpośrednia kontynuacja jednej z najlepszych historii jakie mogliśmy przeczytać. Najnowsze wydanie zawiera również historię Kres Imperium, która zamyka całą opowieść.

Każda historia musi mieć swój początek rozwinięcie oraz zakończenie. W najnowszym tomie legend dostajemy dwa ostatnie z powyższej listy. Imperium jest w odwrocie, a klony Imperatora zniszczone. Jak się później okazuje nie wszystkie. Luke Skywalker postanawia wziąć sprawy w swoje ręce i odbudować relikt jakim jest zakon rycerzy Jedi. Po ostatnich wydarzeniach jest to niestety dużo trudniejsze. Pokusa i ciemna storna mocy czekają na młodego mistrza na każdym kroku aby porwać go w szpony ciemności. Na szczęście ma on wsparcie w postaci Kama Solusara – nawrócony imperialny mroczny Jedi oraz rodzinie, która niebawem się powiększy. Księżniczka Leia Organa nosi pod sercem kolejne dziecko, tym razem chłopca, który jest bardzo silmy Mocą. Jest to gratka dla ostatniego pozostałego przy życiu władcy upadającego Imperium. Dzięki niemu będzie mógł odbudować swoją potęgę, nawet bez pomocy syna Vadera.

Ciemność i mrok.

Niezapomniany duet.
Niezapomniany duet.

W nasze ręce trafia opowieść, która była osadzona bardzo mocno w starym kanonie Gwiezdnych Wojen. Uznawana przez niektórych za jeden z fundamentów tego kanonu, a przez innych za kompletne dno. Wszystko za sprawą średnio napisanej historii autorstwa Toma Veitcha. Powiela on dobrze znany przez wszystkich schemat. Imperium buduje kolejną super broń dzięki, której ma zapanować nad galaktyką a Imperator po raz kolejny powrócił do świata żywych. Do tego wszystkiego mroczni rycerze, którzy rzucają się sobie do gardeł pragnąc zasiąść za sterami Imperium giną po kilku ciosach miecza świetlnego Skywalkera. I kiedy przyzwyczaisz się już do jednego z nich, i masz nadzieję, że może zagości na dłuższą chwilę Tom Veitch pozbawia go życia.

Drugi prowadzony wątek niezwiązany tak bardzo z Mocą i Jedi to oczywiście Rebelia. Co ciekawe, pomimo wygranej i ogłoszenia upadku Imperium nadal mamy rebeliantów, a nie Nową Republikę. Oczywiście, jest to pewnego rodzaju czepialstwo z mojej strony i spostrzeżenie z szerszej komiksowo-książkowej perspektywy. Tym razem wspomniani wcześniej „ci dobrzy” postanowili zaatakować Byss, czyli główną siedzibę Imperium. Używają do tego dość dziwnych robotów. Dowodzi niemi Lando, który postanawia wykorzystać fortel aby przechytrzyć obronę twierdzy. Pakuje on w roboty oddziały szturmowe rebeliantów, aby pod pretekstem dostawy nowych robotów bojowych zaatakować zamek od środka. Jest to nic innego jak wykorzystanie „konia trojańskiego”. Oczywiście nikt w uniwersum Gwiezdnych Wojen o nim nie słyszał.

Nowe? Stare? Inne?

Tom Veitch pozwolił sobie na wprowadzenie kilku nowych bohaterów, którzy są niewątpliwie plusem całej opowieści. Stara się ich wykorzystać do maksimum, ponieważ z drugiej strony mamy Leie, której tak naprawdę mogło by nie być w tym komiksie. Oprócz tego, że jest w ciąży nic nie znaczy i nic nie wprowadza do fabuły. Han Solo pozostaje starym dobrze nam znanym Hanem Solo co chyba jest dobre, bo jak to go nie uwielbiać, niemniej pełni on tutaj rolę tła. Dialogi niestety też nie stoją na wysokim poziomie, są po prostu drętwe. Veitch co prawda czerpie z uniwersum nie tylko komiksowego, ale również książkowego jednak to zdecydowanie za mało. Cała opowieść to niby coś innego, dalsze losy, kontynuacje wątków z poprzedniej części jednak wypada to dużo słabiej niż Mroczne Imperium.

Droidy czołgi.
Droidy czołgi.

Po raz kolejny rysunkami zajął się Cam Kennedy, którego albo się kocha, albo nienawidzi. Stosuje on ograniczoną ciemną paletę barw a jego prace charakteryzuje duża geometria. Odnosi się to zarówno do bohaterów jak i otoczenia. Jego postacie kryją się w ciemnościach, skrywają twarze w cieniu lub pod kapturami. Dzięki temu stara się uzyskać mroczny klimat opowieści. Zdecydowanie jest to udany zabieg, jednak jego wizja nie przypadła wielu osobą do gustu. Jak ze wszystkimi artystami ma on swoich zwolenników jak i przeciwników.

Kres Imperium

Zakończenie całej historii to szybki dwuzeszytowy strzał. Zamyka on wszystkie wątki rozpoczęte w Mrocznym Imperium II dzięki czemu otrzymujemy spójną całość. Coś co może zaskoczyć to zmiana rysownika, który stara się utrzymać klimat rysunków Cama Kennediego lecz sprawić aby plansze były przyjaźniejsze dla oka. Niestety wpływa to negatywnie na odbiór całości. Wiadomo, rysownicy się zmieniają, ale skoro cała opowieść jest rysowana przez jednego autora, można było już nie zaważać na krytykę.

Wydawnictwo Egmont przyzwyczaiło nas do pewnych standardów wydawanych przez siebie komiksów. Tak też jest i tym razem. Tom jak i poprzednie „Legendy” prezentuje się na wysokim poziomie i pasuje do reszty. Mroczne Imperium II to pozycja obowiązkowa dla fanów starego kanonu Gwiezdnych Wojen. Pomimo pewnego rodzaju archaiczności opowieść jest interesująca i potrafi zaskoczyć. Warto również wspomnieć, że oba komiksy zostały już wydane w naszym kraju kilka lat wcześniej w formie zeszytowej. Teraz jednak dużo lepiej wyglądają dwa wydania zbiorcze.

Ocena: 6/10mroczneimperiumii01

Dziękuję wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

3 thoughts on “Mroczne Imperium II, Kres Imperium

  1. Star Wars, to Star Wars. Fani potrafią wiele wybaczać. I wtedy zostaje tylko jakiś żal. No, ale nie zawsze wyjdzie arcydzieło.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *