All-New Ghost Rider: Maszyny Zemsty

Hip hip hura! Wielka Kolekcja Komiksów Marvela została przedłużona. Dlatego możemy się cieszyć kolejnymi tomami z numerkami powyżej 120. Co prawda niektóre tytuły pokryją się z komiksami, które są już dostępne na rynku od jakiegoś czasu. Fani zbierający panoramę na grzbietach będą mieli zagwozdkę. Niemniej dziś w moje ręce trafia 122 tom kolekcji na, który muszę przyznać czekałem.

Ghost Rider to jeden z bohaterów w uniwersum Marvela, którego się po prostu lubi. Nie jest on ani zły, ani dobry. Postępuje według przyjętych przez siebie zasad i przewija się przez wiele serii i tytułów stając na przeciw takim herosom jak Hulk, Wolverine czy drużynie Defenders. Najbardziej znanym Duchem Zemsty jest oczywiście Johnny Blaze, którego przygody zostały dwukrotnie zekranizowane. Najlepiej jednak będzie jak o nich zapomnimy. Tym razem wydawnictwo Marvel wyszło na przeciw młodemu pokoleniu i postanowiło przedstawić nam kogoś nowego. Tym razem jest to Robbi Reyes, który zamienia kultowy jednoślad na cztery kółka.

Gaz do dechy!

Johnny Blaze i Danny Ketch mają konkurencję – pojawia się nowy Ghost Rider! Duch Zemsty powraca w postaci Robbiego Reyesa, to nastolatek, którego życie nie rozpieszczało. Jego rodzice odeszli, a on przejął rolę opiekuna dla swojego niepełnosprawnego brata. Oprócz uczęszczania do szkoły pracuje jako mechanik w warsztacie samochodowym co jest jego wielką pasją. Tam trafia na czarnego Dodge’a Chargera, którym postanawia się ścigać podczas nielegalnych wyścigów. Nie spodziewa się jednak jak cenny ładunek ma on w bagażniku i czyją jest własnością. Chłopak pragnie zemścić się na tych, którzy odebrali mu życie. Z pomocą przychodzi do niego Eli, który przywraca go do życia. Gdy dochodzi do wojny pomiędzy członkami kryminalnego podziemia, nowy Ghost Rider jest gotów, aby zamienić ulice wschodniego Los Angeles w ulice ognia!

Nowy Duch Zemsty.
Nowy Duch Zemsty.

Filipe Smith postanowił stworzyć coś na obecne czasy. Nowa inkarnacja Ghost Ridera jest zdecydowanie skierowana do nowego, młodszego czytelnika. Nastolatek, którego los nie rozpieszcza ma wiele powodów do frustracji i negatywnych emocji. Najważniejszy dla niego jest jego niepełnosprawny brat, który nie ma wcale tak łatwo na wschodnim wybrzeżu. Pomysł na przeniesienie lokalizacji nowego Ducha Zemsty jest bardzo dobry. Dzięki temu nie trafia on w sam środek konfliktów innych superbohaterów. Smith postanowił również zmienić środek transportu swojego bohatera. Na samym początku byłem zdecydowanie na „NIE”, ponieważ jestem wielkim fanem płonącego motocykla, jednak Charger prezentuje się interesująco. Brakowało mi jednak troszeczkę klimatu nielegalnych wyścigów rodem z pierwszych części Szybkich i Wściekłych. Kolejnym nowym i dobrym założeniem jakie wprowadza Smith jest podejście do mocy przez Robbiego. Uważa ją jako błogosławieństwo a nie jak w przypadku jego poprzedników za przekleństwo. Dodatkowo jest niedoświadczony jeżeli chodzi o walkę i stawia swoje pierwsze chwiejne kroki z tym związane.

Niech płonie!

Rysunkami do tej opowieści zajął się Tradd Moore, artysta, który wcześniej wielokrotnie tworzył okładki dla wydawnictwa Marvel. Jego kreska jest bardzo dynamiczna i nadaje rysunkom wrażenie ruchu. Zwłaszcza płomienie wydobywające się z auta czy też głównego bohatera. Momentami przypominają one bardziej strzelające iskry niż gorejący ogień. Design głównego bohatera został diametralnie zmieniony. Twarz nie jest już czaszką a bardziej przypomina maskę lub rajdowy kask. To samo tyczy się ubrania, nie mamy tu kultowego łańcucha i ćwieków. Odzienie nowego Ghost Ridera jest wzorowane na kombinezonach NASCAR, a nie bywalca barów i mocnych trunków. Zdecydowanie świetnie się komponuje jako nowa wersja Ducha Zemsty.

Braterska miłość.
Braterska miłość.

Niestety gorzej jest z resztą rysunków. O ile wszelkie dynamiczne sceny związane z Ghost Riderem wypadają dobrze, cała reszta jest po prostu brzydka. Twarze wszystkich bohaterów wyglądają jak po botoksie. Niestety można odnieść wrażenie, że Tradd Moore chciał wpleść troszeczkę mangowego stylu w swoje prace lub też serialu animowanego dla najmłodszych. Zdecydowanie nie pasuje to do tej historii. To czego brakuje w całym komiksie to mroku i ciemności. Nawet w przypadku wydarzeń rozgrywanych w nocy nie uświadczymy tu zbytnio ciemnych barw. Można powiedzieć, że Tradd Moore to artysta stworzony do innego rodzaju bohaterów.

Brak paliwa?

Polskie wydanie w ramach Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela zawsze posiada przynajmniej szczątkowe dodatki. Tym razem jest kilka ciekawych elementów. Nie zabrakło oczywiście wstępu i poleceń, co warto przeczytać w ramach serii Ghost Rider. Dodatkowo mamy wypowiedzi obu twórców o ich bohaterze i jak go postrzegają. Najciekawszym dodatkiem są jednak alternatywne okładki. Nie wiem dlaczego, ale to zawsze jest dla mnie na plus.

Pierwsza ważna walka.
Pierwsza ważna walka.

Rysunki są brzydkie, a historia przeciętna. Niestety tak oto prezentuje się pierwszych pięć zeszytów lub też jak kto woli pierwsze wydanie zbiorcze nowego Ghost Ridera. Pomimo świeżego podejścia do tematu brak tu iskry, którą mieli jego poprzednicy. Czekałem, czekałem i zdecydowanie się rozczarowałem. Spodziewałem się czegoś zupełnie innego, może po prostu jestem już za stary na niektórych nowych bohaterów. O tym, że Robbie Reyes jest bohaterem nowego pokolenia może świadczyć reakcja mojego półtorarocznego synka, na widok okładki mówi „brum, brum”, a starego Ducha Zemsty omija.

Ocena: 3/10allnewghost01

1 thought on “All-New Ghost Rider: Maszyny Zemsty

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *