Tajemnica „Plaży w Pounville”

tajemnica_plazy00

Wielki powrót jednego z najpopularniejszych bohaterów polskich komiksów. Legenda dawnych czasów znowu w akcji. Najlepsi agenci brytyjskiego Secret Service czy amerykańskiego CIA mogą, co najwyżej, kryć się w jego cieniu. Kapitan Żbik, w randze pułkownika, znowu wyrusza do akcji – tym razem w historii opartej na faktach.

Jan Żbik, czyli najbardziej znany milicjant komiksowy z czasów PRL-u, powraca za sprawą wydawnictwa Kultura Gniewu. Miało być szumnie i z przytupem, a tymczasem okazało się, że w obecnym ustroju politycznym dla kultowego komiksu nie ma już miejsca. Nawet reedycja, która została przygotowana przez wydawnictwo Muza, nie wywołała przewidywanej rewolucji. Wręcz przeciwnie – spotkała się z niechęcią fanów komiksowej serii. Również album wydany w 2006 roku przez Mandragorę, zatytułowany Kim jest „Biała Mewa” nie uzyskał pozytywnych opinii, a główny grafik, Michał Śledziński zrezygnował z udziału w projekcie już po pierwszym zeszycie. Tajemnica „Plaży w Pourville”, czyli najnowszy odcinek przygód autorstwa Władysława Krupka, niestety przyłącza się do upadku kultowej serii.

Czy jest szansa na sukces?

Zeszyt jest zbiorczym wydaniem gazetowych przedruków z Bezpłatnego Tygodnika Poznańskiego z lat 2003-2004. Dodatkowo zostały dołożone trzy strony, które nigdy wcześniej nie były publikowane. Fabuła komiksu jest dość luźno powiązana z aferą medialną, która miała miejsce w 2000 roku, kiedy z poznańskiego muzeum został skradziony obraz Claude’a Moneta, „Plaża w Pourville”. Pomimo usilnych starań policji, płótna nie udało się odzyskać od razu. Sprawa została rozwiązana dopiero dwa lata później i to zupełnie przypadkowo. Ta sytuacja stała się punktem wyjścia dla historii zawartej w komiksie.

Jest nawiązanie historyczne.
Jest nawiązanie historyczne.

Policja nie radzi sobie ze śledztwem i zwraca się o pomoc do Jana Żbika – legendarnego pułkownika, obecnie w stanie spoczynku. Mężczyzna nie działa jednak w pojedynkę, korzysta ze wsparcia wnuka Michała – funkcjonariusza Centralnego Biura Śledczego. Możemy dzięki temu zaobserwować, w jaki sposób dwa pokolenia stróżów prawa starają się wspólnie rozwiązać sprawę. Niestety, głównym bohaterem nie jest zasłużony pułkownik, ale jego młodszy krewny. Kultowy komisarz to tylko dodatek, który wnosi trochę archaicznego klimatu i przywołuje fanom serii wspomnienia.

Akcja jak u 007.
Akcja jak u 007.

Cały komiks jest przepełniony mało wiarygodną fabułą, brakuje również zaskakujących zwrotów akcji. Tropiąc przestępców Michał przemierza prawie pół świata, żeby ostatecznie znów trafić do Polski. Rodzimi policjanci przedstawieni są jako wzór elegancji, w dobrze skrojonych mundurach. Mówi się o nich w samych superlatywach. Widać wyraźną różnicę pomiędzy złymi, a dobrymi bohaterami. Wszyscy wyrażają się w bardzo specyficzny sposób zarówno w dialogach służbowych, rozmowach prywatnych, jak i podczas monologów wewnętrznych. Język jest zdecydowanie przestarzały. Władysław Krupka, z racji swojego wieku, nie poczuwa się do tworzenia dialogów w typowo nowoczesny sposób, przez co rozmowy bohaterów są po prostu drętwe. Autor zdecydowanie powinien skoncentrować się na samych przygodach Żbika, natomiast pisanie scenariusza mógłby powierzyć komuś innemu. Trzeba jednak pamiętać, że nie jest z wykształcenia scenarzystą, a pułkownikiem Milicji Obywatelskiej.

Cień dawnych lat.

Największym plusem komiksu jest próba rekonstrukcji dawnego stylu i formy. Co prawda, nie udało się tego dokonać w 100% – głównie ze względu na papier i lakierowaną okładkę. Technika poszła do przodu i wydanie niestety na tym traci. Dodatkowego klimatu dodają za to szramy na okładce oraz format zeszytowy komiksu. Dzięki takiemu rozwiązaniu nie zajmuje dużo miejsca. Oczywiście nie mogło zabraknąć listu-przestrogi od pułkownika Jana Żbika, w którym możemy dowiedzieć się o marnym losie Wojtka, który udostępnił nielegalnie pliki w Internecie. Szkoda, że to początkowe przerysowanie formy nie zostało rozwinięte. Dalej czytelnika czeka już tylko nudna historia bez polotu.

Polskie realia.
Polskie realia.

Kultura Gniewu dużo ryzykowała wydając ten komiks. Niestety, nie był to trafiony pomysł. Pomimo całej legendy, jaką owiany jest Żbik, w dzisiejszych czasach nie ma już dla niego miejsca. Szkoda, że Tajemnica „Plaży w Pourville” okazała się wyłącznie kolekcjonerskim nabytkiem dla fanów serii, a nie komiksem zachęcającym nowych czytelników.

Ocena: 3/10

tajemnica_plazy01

9 myśli na temat “Tajemnica „Plaży w Pounville”

  1. Nie wiem czemu, ale nigdy nie przepadałam za czytaniem komiksów, dlatego Kapitan Żbik nie jest mi znany 😛 Wolałam wybierać książki, gdzie sama dyktowałam to, jak wyglądają postacie, moja wyobraźnia mogła się wtedy wysilić i kreować to wszystko 😛 Szkoda, że ten komiks trochę Cię zawiodł i jest czymś w rodzaju edycji dla kolekcjonerów, a nie książeczką, która przyciągnie nowych czytelników.

  2. Mam kilka komiksowyh perełek w swoim książkowym zbiorze. Nie jest to moja ulubiona forma ale miłośnik książek nie może ograniczać się jedynie do zawężonego formatu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *