Nova – Geneza

nova_geneza00

Kolejny tom Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela przynosi nam przygodny nowego młodego superbohatera. Jest nim Sam Alexander czyli nowy Nova. Czy żółtodziób poradzi sobie z zagrożeniami jakie zmierzają w kierunku naszej planety? Czy Sam wreszcie uwierzy w opowieści swojego ojca? Na te wszystkie pytania znajdziecie tutaj odpowiedź, a przede wszystkim czy warto sięgnąć po ten komiks.

Jako wielki fan Richarda Ridera sceptycznie podchodziłem do koncepcji wprowadzenia nowego Novy. Zwłaszcza, że cały korpus został zniszczony i poświecenie Ridera było wielkim wydarzeniem w uniwersum Marvela. Powstrzymał on inwazję Rakowersum. Bywa tak, że przywiązujemy się do danego bohatera, a kiedy powstaje młodsze zastępstwo wielu fanów nie jest z tego powodu zadowolonych. Tak było w przypadku Ghost Ridera (recenzję znajdziecie tutaj), który okazał się lekkim niewypałem. Postanowiłem jednak dać szansę Samowi. Zaskoczył mnie. Pozytywnie!

Młody superbohater.

Sam Alexander zawsze wierzył, że opowieści jego ojca o międzygalaktycznej policji i najeźdźcach z kosmosu były tylko pijackimi przechwałkami. Ale gdy odkrył hełm Korpusu Nova, zrozumiał, ze opowieści taty nie były zwykłymi fantazjami! Przejmuje po ojcu obowiązki zarówno w szkole jak i jako Nova Centurion i rusza do boju ze śmiertelnymi Chitauri – armadą obcych szykujących się do zniszczenia Ziemi! Wszystko z małą pomocą najniebezpieczniejszej kobiety we wszechświecie oraz gadającego szopa.

Nowego Nove stworzył Jeph Loeb – znany w Polsce z pisania przygód Batmana czy Catwoman. Młody piętnastoletni Sam Alexander, który niczym się nie wyróżnia trafia w wir kosmicznych przygód. Wcześniej jego życie biegło stosunkowo spokojnie, a drobne rodzinne kłopoty były na porządku dziennym. Brzmi znajomo? Owszem schemat jaki został wykorzystany można przypisać do Petera Parkara jak również poprzedniego posiadacza hełmu Nova – Richardowi Riderowi. Owszem, może nie jest to innowacyjny pomysł jednak idealnie wpisuje się w marvelowego superbohatera o których chętnie czytamy. Loeb ma zdecydowanie talent do tworzenia nastoletnich superbohaterów jak również wykorzystywanie wcześniejszych inkarnacji danego bohatera.

Nowy przyjaciel ?
Nowy przyjaciel ?

Historia opisana w 126 tomie Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela to pierwsze kroki w przygodach młodego Sama. Dowiadujemy się jak uzyskał swoje moce, jak również śledzimy jego pierwsze spotkanie z istotami pozaziemskimi. W tym przypadku Gamora i Rocket wypadają tu na duży plus. Dodatkowo mamy również Marvel NOW! Point One czyli kilkustronnicowy komiks przedstawiający Nove zanim dostał swoją solową serię. Ciekawym pomysłem jest również spotkanie z Watcherem, niewielu młodych superherosów miał przyjemność obcowania z Uatu. Trzeba przyznać, że Sam nawiązał jakąś wieź z mieszkańcem księżyca o czym można się przekonać czytając Grzech Pierworodny. Kolejnym interesującym zabiegiem jest sam hełm, który nie jest złoty jak w przypadku Richarda Ridara. Jak się okazuje w korpusie Nova istniały również oddziały specjalne. Historia jest prosta, ale czyta się ja bardzo przyjemnie, nawet jeżeli ktoś tak jak ja nie przepada za zastępowaniem starych herosów małolatami.

Kosmiczna energia.

Za rysunki odpowiada Ed McGuinness, którego Polscy czytelnicy poznali za sprawą komiksu Superman/Batman: Wrogowie Publiczni. W swojej karierze rysował takich bohaterów jak Superman, Hulk czy Deadpool. Wielokrotnie pracował z Jephem Loebem, co widać w komiksie Nova – Geneza. Panowie doskonale się rozumieją i uzupełniają. Styl McGuinnessa inspirowany jest takimi artystami jak Jack Kirby oraz Arthur Adams. Jak dla mnie zwłaszcza ten pierwszy to dobra droga. Rysunki prezentowane w tym tomie są wręcz świetne. Sceny walki posiadają w sobie energię, dynamikę i rozmach niczym w dobry filmie. Również warto zwrócić uwagę na potężne ilustracje rozgrywające się w przestrzeni kosmicznej. McGuinness odnajduje się również w subtelniejszych scenach, kiedy to Sam musi stawić czoła problemom w swoim domu.

W młodości siła!

Wielka Kolekcja Komiksów Marvela to zarówno dobre jak i złe tytuły. Na szczęście 126 tom należy zdecydowanie do tych pierwszych. Wydany przez Hachette komiks jak zwykle jest w twardej oprawie i fragment grafiki na grzbiecie. Tym razem oprócz wstępniaka w ramach dodatków dostajemy galerię alternatywnych okładek, rekomendacje – o ile spodobał się ten tom oraz wywiad z Leobem. Otrzymujemy standardowe wydanie jakie przyzwyczaiła nas kolekcja. W skład tomu wychodzi wspomniany wcześniej komiks Marvel NOW! Point One oraz pierwsze pięć zeszytów solowej serii Nova.

Czy to sen ?
Czy to sen ?

Trzeba przyznać, że Jeph Loeb potrafi tworzyć zarówno poważne dojrzałe historie jak również energetyczne pełne humoru opowieści. Dialogi są zabawne a głównego bohatera pokochamy od pierwszych stron. Przypomina on każdego z nas. Jest pełen gniewu wobec otaczającego świata ale ma dobre serce. Dostajemy wrogów w postaci Chitauri, których znamy chociażby z kinowego filmu Avengers oraz dwójkę Strażników Galaktyki. Pomimo mojej początkowej niechęci komiks czytało się naprawdę przyjemnie i wiem, że sięgnę po kolejne zeszyty przygód Sama. Szkoda, że niestety nie po polsku. Czy komiks jest godny polecenia? Zdecydowanie!

Ocena: 8/10

nova_geneza01

 

9 myśli na temat “Nova – Geneza

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *