Grzech Pierworodny

grzech_pierworodny00

Każdy z nas ma jakieś grzechy na sumieniu. Tak jest również w przypadku superbohaterów, którzy wielokrotnie dopuszczali się różnego rodzaju czynów, które nie dają im spokoju. Dodatkowo przez cały czas są oni obserwowani. Watcher, który jest pradawną istotą może tylko obserwować, nie ingerować. Widzi wszystko, również grzechy. Co by się stało gdyby ktoś pozbył się Watchera i zdobył drzemiącą w nim wiedzę?

Wydawnictwo Marvel uwielbia zaskakiwać swoich czytelników i tworzyć crossovery. Jednym z nich jest właśnie recenzowany Grzech Pierworodny (Original Sin). Skupia się on na postaci Watchera, którego zadaniem, a zarazem karą jest obserwowanie i rejstrowanie wszystkich wydarzeń we wszechświecie. Nie może on jednak ingerować w to się dzieje. Widzi wszystko co było, jest i prawdopodobnie będzie. Nie ukrywają się przed nim nawet najmniejsze zbrodnie i grzeszki.

I see you!

grzech_pierworodny02
Uwielbiam ich.

Watcher nie żyje – tajemniczy byt, który od zarania dziejów obserwował Ziemię z Księżyca. Kto go zabił? Nick Fury (klasyczny o wyglądzie Hasselhoffa) wraz z największymi herosami Marvela rozpoczyna śledztwo, które prowadzi do kolejnych pytań. Jak się okazuje oprócz spustoszonej placówki na Księżycu z której zabrano wszelkiej maści broń, morderca zabrał również oczy Watchera. Tymczasem Czarna Pantera otrzymuje informacje aby zrekrutować kilku bohaterów, którzy są w stanie rozwiązać zagadkę śmierci Watchera. W skład tej tajmniczej drużyny wchodzi Emma Frost, Punisher, Ant-Men oraz Doktor Strange, Gamora, Moon Knight i Zimowy Żołnierz. Dzielą się oni na trzy drużyny, które wyruszają śladami ciał będących ofiarą pocisków napromieniowanych energią gamma.

Tymczasem Avengers mają pełne ręce roboty. Okazuje się, że w Nowym Yorku biegają odmienieni Bezrozumni (Mindless Ones), którzy zostali wyposzczeni przez Doktora Midasa, jego córkę oraz Orba. Ten ostatni zamiast głowy ma wielkie oko, co wygląda przerażająco, a zarazem przypomina bohaterów kreskówek z lat 80. W jego rękach spoczywa jedno z oczu Watchera, które eksploduje ukazując prawdę i grzechy, które były widziane przez Uatu. Dzięki temu wielu, ale to wielu bohaterów nie będzie już takich samych. Jedną z informacji o których dowiaduje Peter Parker jest to, że radioaktywny pająk ugryzł nie tylko jego (więcej w recenzji komiksu Szczęście Parkera). Na szczęście dzieli Avengers i Nick Fury przejmują artefakt i zamachowca, który twierdzi, że to co zrobił ma ich uwolnić.

Śledztwo prowadzone przez Czarną Panterę i jego grupy prowadzone jest w najróżniejszych miejscach – podziemia, kosmos, inny wymiar. Bohaterowie pomimo tego, że do siebie zdecydowanie nie pasują tworzą świetne duety i tria, które obfitują w zabawne dialogi i sytuacje. Kiedy Pantera namierza sygnał, który prowadzi wszystkich do satelity okołoziemskiej akcja nabiera tempa. Na domiar złego nie tylko oni dowiedzieli się o tej lokacji, Avengers ze wściekłym Loganem na czele również zmierzają w tym kierunku. Wszystko zaczyna się komplikować kiedy wszyscy stają twarzą w twarz z Niewidocznym!

Grzechy Aarona.

Z komiks odpowiada obecnie jeden z lepszych scenarzystów Marvela, a mianowicie Jason Aaron. Ten amerykański autor od 2008 roku tworzy na wyłączność historie superbohaterskie dla tego wydawnictwa. Na swoim koniec ma takie komiksy jak X-men i Wolverie oraz Thor Gromowładny. Historia przez niego przedstawiona w tym komiksie decydowanie podzieliła fanów. Przyznam, że starałem się ją czytać z tygodnia na tydzień śledząc zarówno poczynania bohaterów jak i reakcje fanów. Jason Aaron zawsze stara się przemyśleć zarówno główny nurt opowieści jak i poboczne tytuły. Tym razem nie musimy sięgać po poboczne tytuły aby wiedzieć co działo się w trakcie Grzechu Pierworodnego. To główny trzon opowieści zaszczepia w nas ciekawość do innych tytułów z logo Orginal Sin. Dobrze, że Wydawnictwo Egmont ma w swojej ofercie niektóre z nich.

grzech_pierworodny03
Dwie legendy.

Co do samej historii napisanej przez Aarona, napięcie jest stopniowane z każdą następną stroną. Tworzy świetne duety, które w normalnym komiksie raczej nie miały by racji bytu. Historia wielokrotnie potrafi zmylić czytelnika i kiedy jesteśmy już przekonani, kto stoi za śmiercią Watchera okazuje się coś zupełnie innego. Ważnym elementem okazuje się również sam Uatu, ponieważ poznajemy jego wcześniejsze losy. Największym grzechem komiksu są niestety złoczyńcy, których tak naprawdę nie ma. Doktor Midas jest prosty, nie wzbudza żadnego zagrożenia, a na jego miejscu mógłby się znaleźć tak naprawdę każdy. Rozumiem, że on razem ze swoją bandą nie są głównym problemem w tym komiksie, ale jednak od Aarona wymagam czegoś więcej.

Artystyczny obraz.

Za rysunki odpowiada Mike Deodato, brazylijski rysownik pracujący na amerykańskim rynku od ponad dwudziestu lat. Tworzył dla takich wydawnictw jak Marvel, DC Comics, Dark Horse czy Image. W swoim dorobku ilustrował przygody Elektry, New Avengers, Wonder Woman oraz WildC.A.T.S. Wszystko jednak okazuje się nieważne, cały dorobek kiedy patrzymy na jego prace, które mówią same za siebie.grzech_pierworodny05

Można szczerze powiedzieć, że Mike Deodato tworzy małe dzieła sztuki. Jego prace są wprost fenomenalne i unikatowe. Przyznam się bez bicia, że było to moje pierwsze spotkanie z tym rysownikiem. I nie ostatnie. Wprost zakochałem się w jego pracach. Nie są to typowe rysunki dla nurtu superbohaterskiego, dzięki czemu nadają historii pewnej powagi. Bohaterowie oprócz małych wyjątków jakim jest Hulk wyglądają realistycznie, o ile o człowieku z okiem zamiast głowy można tak powiedzieć. Warto również zwrócić uwagę na wszechogarniający mrok i ciemne barwy, które potęgują efekt konspiracji, tajemniczy i podejrzliwości.

Niewypał?

Polskie wydanie pomimo, że nie jest w twardej okładce prezentuje się dobrze. A to chyba za sprawą grubości, ponieważ w skład wchodzą komiksy Orginal Sin od 0 do 8, oraz Point One #1. I niestety zarówno zeszyt #0 jak i Point One #1 psują całościowy obraz. A to za sprawą rysunków, które nijak pasują do prac Deodato. Wiem, może jest to czepialstwo, jednak w ogólnym podsumowaniu tom przez to traci. Orginal Sin #1 może jeszcze wpasowuje się w całą opowieść, jednak jest to bardziej pozycja istotna dla fanów Novy, którego przygody można było czytać w ramach 126 tomu WKKM. Oczywiście nie zabrakło dodatków a w nich aż 18 stron okładek alternatywnych, plus kilka reklam innych serii wydawanych przez Egmont.

Grzech Pierworodny to historia, którą warto znań. Sekrety jakie ujawniła pozmieniały bardzo dużo w życiu wielu bohaterów, a niektóre serie wywróciła do góry nogami. Dla wszystkich, którzy lubią dobre rysunki i szukają czegoś innego to komiks godny polecenia. Niestety nie przypadnie ona do wszystkim do gustu, gdyż skupia się ona na mniej kluczowych bohaterach uniwersum Marvela. Oczywiście nie zabraknie Kapitana Ameryki, ale nie każdy jest wielkim fanem Punishera czy Czarnej Pantery.

Ocena: 6/10

A Ty jakie masz grzechy na sumieniu?

 

grzech_pierworodny01

 

Dziękuję wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

 

18 myśli na temat “Grzech Pierworodny

  1. Jako mama 18 latka i siedmiolatka, mogę powiedzieć, że jestem w temacie. Komiksy, towarzyszą mi już tyle lat, a szczególnie z takimi bohaterami, których przedstawiasz 🙂

  2. Jeszcze kilka razy tu wejdę a przekonam sie do komiksów. Dla mnie zawsze te „obrazkowe historie” wydawały sie niepełne pozbawione emocji, a z kazda Twoja recenzja widzę, ze oceniłam tą formę przekazu wydarzeń, nie dajac jej szansy. Może sięgnę po ktorys z polecanych przez Ciebie komiksów i poczuję bakcyla do poznania innych podobnych publikacji.

  3. Gdy byłam nastolatką – podkradałam bratu komiksy i czytałam nałogowo. Teraz ta forma mniej do mnie przemawia – ale mojemu bratu zostało 🙂 Pozwolę sobie pokazać mu Twoją stronkę 🙂 będzie zachwycony!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *