Jestem Gotham czyli Jestem Słaby!

DC Comics po raz kolejny postanowiło zamieszać i częściowo zresetować swoje uniwersum. Tak powstało DC Odrodzenie, które za sprawą wydawnictwa Egmont również trafiło na nasz rynek. Nowe serie, nowe tomy i nowy Batman. No może niekoniecznie nowy bo nadal jest nim Bruce Wayne, ale jest to nowy początek dla serii Batman!

Mroczny obrońca Gotham jest chyba najbardziej znanym superbohaterem na świecie. O ile można go nazwać superbohaterem. Nowe przygody to nowe wyzwania z którymi musi się zmierzyć najlepszy detektyw na świecie. Na swojej drodze spotkał już całą paletę superłotrów, a restart serii jak to zwykle bywa daje kolejne możliwości dla twórców. Pierwsze tomy mają to do siebie, że albo postawią poprzeczkę wysoko, jak to było z Trybunałem Sów i New 52, lub też bardzo słabo. Jak będzie z Odrodzeniem i Jestem Gotham?

Super Gotham!

Batman zawsze kojarzony jako samotnik, ewentualnie z młodym pomocnikiem. Tym razem mroczny rycerze nie będzie sam. W mieście pojawia się para ludzi o mocach porównywalnych do mocy Supermana. Okazują się wielkimi fanami samego Batmana i są skłonni poświecić wszystko aby ocalić miasto. Nie chcą pozwolić na dalsze skażenie miasta przez szaleńców, dlatego nadali sobie przydomki Gotham i Gotham Girl. Pojawili się nagle i w mocnym stylu ponieważ ratują życie swojego idola. tymczasem w mrocznej metropolii dochodzi do serii tajemniczych zdarzeń, w wyniku których zwyczajni mieszkańcy zaczynają wariować a ich obrońcy zmieniają się w potwory. Batman i jego sojusznicy muszą zdecydować czy zaufać nowym bohaterom.

Za scenariusz odpowiada Tom King, który rozpoczął swój romans z mrocznym rycerzem już za czasów New52. Był między innymi koordynatorem wydarzenia Wojna Robinów, która łączyła większość tytułów związanych z Gotham. Przez pewien czas zajmował się również serią Greyson. W Jestem Gotham stara się wprowadzić nas w nową sytuacje z jaką musi się zmierzyć Batman. Bierze on pod swoje skrzydła Thomasa (lidera Robinów) i planuje go wytrenować. Jednak nie na Robina, a na pełnoprawnego bohatera. Jest to ciekawy pomysł na wprowadzenie kolejnego pomocnika, jednak ten bohater już w Wojnie Robinów nie przypadł mi do gustu. Każdy z byłych Robinów jest inny, a Thomas stara się łączyć cząstkę każdego z nich w sobie.

Oczywiście głównym założeniem tomu jest pojawienie się nowych superbohaterów w Gotham. I niestety jest to najsłabszy punkt całej opowieści. Dwójka herosów o mocach podobnych do Supermana w mrocznym mieście to nie trafiony pomysł. Nawet jeżeli zakładamy, że Batman potrzebuje nadnaturalnej pomocy. Wtedy dzwoni do Justice League, i tak jest w tym przypadku. Geneza Gothama i Gotham Girl jest nam ujawniana w dobrym tempie. Pomysł na stanie się takim jak ich idol jest dobry, jednak nie wykorzystany. Niestety historia jest miałka i czyta się to średnio. Już dużo lepszy jest wstęp z Calendar Manem.

Finch na ratunek

Coś co nie skreśla całego tomu to rysunki. David Finch świetnie odnajduje się w klimacie serii tworząc mroczne i dynamiczne obrazy. Po przejęciu Wonder Woman po Azzarello, Finch stał się jednym z moich ulubionych rysowników. Jego styl mi bardzo odpowiada i cieszy oko. Świetnie operuje ciemnymi barwami i cieniem, zwłaszcza jeżeli chodzi o Batmana. Wiadomo, że można się oczywiście przyczepić i tak też zrobię. Nowi bohaterowie wyglądają dokładnie tak samo jak Kent i jego kuzynka z Kryptona. Oczywiście być może było takie założenie, jednak po Finchu spodziewałem się w tym przypadku większej kreatywności.

Nowe i estetyczne

Wydawnictwo Egmont zmienia formę wydania względem poprzednich serii z linii New 52. Tym razem komiksy są w mniejszym formacie, okładka lakierowana ze skrzydełkami. Dokładnie tak samo jak przypadku Marvel NOW! Znajdziemy tu również informacje o autorach i okładki innych komiksów z Odrodzenia. Jako dodatki to galeria okładek i bardzo dobry wstęp napisany przez Tomasza Sidorkiewicza, który wyjaśnia co działo się wcześniej. Sam komiks prezentuje się bardzo estetycznie, zwłaszcza jeżeli chodzi o okładkę. Biała ramka z niebieskim logo DC Odrodzenia na samej górze to coś co mi się podoba. Jako edycję specjalną można nabyć komiksy ze srebrną ramką, ale tylko w sieci Empik. Jak dla mnie, białe prezentują się dużo lepiej.

No i przyszedł czas na podsumowanie pierwszego tomu z Odrodzenia. Niestety muszę to przyznać, że mnie bardzo, ale to bardzo rozczarował. Nadal pamiętam jak to było z Trybunałem Sów – zbierałem szczękę z podłogi. Teraz aż szkoda stawiać ten komiks przy tamtych. Liczyłem na coś więcej, na klasycznego mrocznego Batmana ratującego Gotham, które popada w szaleństwo. No a tego tu nie ma. Na plus wypada Alfred, który jest przezabawny w swojej roli, a tu musi odnaleźć się w zupełnie nowej. To co ratuje komiks to rysunki Davida Fincha. Naprawdę kawał dobrej roboty, jednak ciężko jest czasami ratować coś, co ma słabą fabułę. Czy warto sięgnąć po komiks? Jako fan komiksów powiem, że raczej nie polecam. Fani Batmana znajdą tu jednak coś dla siebie.

Ocena: 4/10

Dziękuję wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

 

 

11 thoughts on “Jestem Gotham czyli Jestem Słaby!

  1. Hmmm… Komiksy to moja młodość. A superbohaterowie oprócz tego, że ratowali świat, także uczyli. Pamiętam jak dziś, jak He-Man podnosi ciężki kamień i mówi: „Duży ciężar podnosi się uginając nogi. Nigdy nie podnoś ciężarów zginając kręgosłup!” Komiksy bawiły, uczyły i czytając je, było się kimś.

  2. Jestem na Twojej stronie pierwszy raz i jestem zachwycona. Strona jest prześwietna! Czytelna i zachęcająca. Rysunki i forma w jakiej piszesz są zachwycające. Mówi serio!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *