Thor i Loki w poszukiwaniu siostry!

Thor i Loki to nieodłączny duet, który w świecie Marvela potrafi zrobić niezłe spustoszenie. Pierwszy – prawy i lojalny, zawsze stanie po stronie uciśnionych. Drugi, sprytny i przebiegły, zawsze sprawi, aby było po jego myśli. Tym razem przyrodni bracia muszą zjednoczyć siły aby odnaleźć tajemniczy dziewiąty świat, który został ukryty przez samego Odyna.

Wszystkie wydawnictwa komiksowe uwielbiają wprost wydawać pomniejsze opowieści podczas dużych wydarzeń. Tak też jest w przypadku recenzowanej historii Thor i Loki – Dziewiąty Świat. Nie byłoby tego gdyby nie duży event zatytułowany Grzech Pierworodny, w którym długowłosy Bóg Piorunów dowiaduje się o tym, że posiada siostrę.

Grzechy naszych ojców.

Podczas zdarzeń związanych ze śmiercią Watchera oraz jego oczami Gromowładny odkrywa, że oprócz Dziewięciu Światów istnieje jeszcze dziesiąty. Razem ze swoim bratem Lokim wyruszają na poszukiwania tej dziwnej nowej krainy. Odkrywa również, że posiada siostrę, Strażniczka Galaktyki o imieniu Angela, o której istnieniu nie wiedział. Prawda może wyjść na jaw jednak zbyt późno a brat i siostra zetrą się w śmiertelnym pojedynku. Dlaczego Odyn ukrył Dziesiąty Świat? I czy tym razem warto zaufać Lokiemu?

Jason Aaron po raz kolejny zabiera nas w świat Thora i jego przygód. Nie jest jednak sam bo za scenariusz odpowiada tak naprawdę Al Ewing. Thor tym razem musiał się on dostosować do wydarzeń z Grzechu Pierworodnego. Odkrywa przed nami zupełnie nowy, Dziesiąty Świat. Zamieszkany przez skrzydlate anielice, ten świat to bardzo dobra analogia do Nieba. Chociaż trzeba przyznać w typowo komiksowym stylu. Oczywiście Thor zamiast grzecznie zapukać i spytać, pojawia się tam z młotem i żądaniami co nie prowadzi do niczego dobrego. Ewing dzięki tej historii stara się przedstawić nam genezę Angeli, która zawitała do uniwersum Marvela jako wysublimowana zabójczyni. Pomimo tytułu Thor i Loki – Dziewiąty Świat osią komiksu jest właśnie ona.

Pojawienie się Lokiego bardzo dobrze wpływa na cały komiks, obecnie jest on w takim stanie, że stara się zerwać ze swoją przeszłością i łatką, która do niego przylgnęła. Trzeba również wiedzieć, że obecnie u steru Asgardu jest Freyja, która jest w zmowie ze starszą wersją Lokiego. I to tak naprawdę on podsuwa pewne tropy Gromowładnemu. Doprowadza to do pewnych zawiłości i intryg co wpływa bardzo pozytywnie na komiks. Ewing piszę historię w tempie dzięki czemu nie ma niepotrzebnych dłużyzn, a bohaterowie są jasno określeni. Ich motywy działań oraz zachowanie są od samego początku przedstawione czytelnikowi w jasny i klarowny sposób. Na ile pomagał mu w tym Aaron? Tego raczej się nie dowiemy.

Rysunki czy obrazy?

Za rysunki w tym tomie odpowiada niezła grupa rysowników, jednak głównymi autorami są Simone Bianchi oraz Lee Garbett. Pierwszy z nich to włoski artysta, który od dziecka uwielbiał komiksy o superbohaterach. Miał on swoje przygody zarówno z X-Menami jak i komisami z serii Star Wars. Drugi artysta to Brytyjczyk, którego prace możemy podziwiać od 2005 roku. Tworzył takie serie jak Loki: Agent of Asgard czy Batman dla DC Comics. W pracach obu panów widać zdecydowanie styl europejski. Ich prace nie są przesiąknięte typowym trykotowym style. Dzięki temu rysunki nie są rysowane, a malowane. Niektóre z kadrów walk, spokojnie nadają się na duży format i do ramy. Są bardzo dynamiczne, a kwestie nakładania światłocienia jest na poziomie mistrzowskim.

Owocne poszukiwania.

Za wydanie komiksy w naszym kraju odpowiada Egmont. I tak jak w przypadku poprzednich komiksów z serii Marvel NOW! nic się nie zmieniło. Format, papier i zawartość pozostaje taka sama. Dodatkowo mamy galerię okładek oraz zapowiedź innego komiksu nawiązującego do śmierci Watchera czyli Grzech Pierworodny Hulk kontra Iron Man. Nikogo nie zdziwi wizerunek na grzbiecie, bo tym razem jest to Angela.

Kiedy widzę zestawienie Jason Aaron i Thor to wiem, że będzie dobrze. Jednak tym razem okazuje się, że Aaron to tak naprawdę konsultant i pomysłodawca, a nie scenarzysta. Niestety przez to komiks traci, bo z całym szacunkiem dla Ala Ewinga, jeszcze mu brakuje trochę doświadczenia z Asgardzkimi Bogami. Na duży plus jak i minus wypada Angela. Dlaczego? W świecie Marvela jest grzeczniejsza, ale się w niego dobrze wpasowuje. Cieszy mnie to z jednej strony a z drugiej martwi. Angela z komiksów Spawn, była dużo mroczniejsza, brutalniejsza i seksowna. Niestety wiadomo, że target Marvela jest troszeczkę inny niż Spawn. Czy warto kupić komiks? Owszem, fanom Thora na pewno się spodoba, tak samo osobą, które polubiły Angele. Inni? Można sobie go podarować.

Ocena: 7/10

Dziękuję wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

9 thoughts on “Thor i Loki w poszukiwaniu siostry!

  1. Zachęcasz. Czy komiks ten jest wydany jako „standalone”? Tzn. czy jest to zamknięta historia? Rzadko czytam komiksy, ale generalnie nie lubię „odcinków”, wolę czytac jako całość.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *