Kosmiczny Gladiator czyli recenzja Thor: Ragnarok

Mówi się, że najlepsze produkcje filmowe to takie, które mogą mieć kontynuacje. Po bardzo słabej drugiej części Thora, raczej nie spodziewaliśmy się kolejnej odsłony. Owszem plan od samego początku był taki aby głównym bohaterom poświęcić po trzy filmy, i tak się stało w przypadku Iron Mana oraz Kapitana Ameryki. Również strażnicy, którzy okazali się wielkim sukcesem już mają zapowiedź na trzecią część. Teraz przyszedł czas na Thora, który trzeba przyznać daje radę!

Thor: Ragnarok miał już swoją premierę jakiś czas temu. Muszę przyznać, że nie miałem okazji zobaczyć go na dużym ekranie. Dlatego bardzo mnie ucieszyło, że dzięki Galapagos Films mogłem nareszcie przeżyć tę fantastyczną przygodę. Oczywiście znajomi zachwalali, jak również i krytykowali. Najlepiej jednak jest przekonać się na własnej skórze i wypracować własną opinię. Thor należy do tych bohaterów, których przygody lubię czytać, co można zaobserwować w moich recenzjach, jednak po Mrocznym Świecie czułem się bardzo rozczarowany. Tu słysząc Ragnarok pokładałem wielkie nadzieje i po seansie w domowym zaciszu żałuję, że nie mogłem zobaczyć filmu na dużym ekranie!

Thor w kosmosie!

Bóg gromów odkrywa tajemnice, która może zniszczyć jego rodzinny Asgard. Odyn, wszechojciec nie jest wcale taki nieskazitelny. Zesłał on swoją córkę Hel do krainy umarłych i ukrył wszelkie informacje o jej istnieniu. Teraz kiedy powraca, chce się tylko zemścić. Na domiar złego Thor razem ze swoim bratem Lokim trafiają na przedziwną planetę, na której główną rozrywką są walki gladiatorów. Oczywiście na pasku staje blondwłosy Bóg, którego przeciwnikiem staje się jego przyjaciel z dawnych przygód. Teraz obaj myślą jak wrócić do domu i uratować nie tylko Asgard, ale i resztę światów. Czy warto ufać Lokiemy? I dlaczego legendarna Walkiria wiedzie tak nędzne życie na odległej planecie? Czy jest szansa powstrzymać Ragnarok?

Fabuła Ragnarok to zupełnie coś innego w porównaniu do dwóch poprzednich części. Reżyser Taika Waititi postawił na sprawdzony wcześniej sposób. Wzorując się na Strażnikach Galaktyki wstawił do swojego filmu dużą dawkę humoru. Jest to niejako zdecydowane odejście od formuły dwóch poprzednich filmów o gromowładnym. Humor jest sytuacyjny i nie na siłę. Chociaż i są pewne gagi, które można by było ominąć. Taika Waititi świetnie balansuje pomiędzy poważną historią mocarnego Thora z dowcipnym filmem o przygodach nowego osobnika w kosmicznym świecie. Sam tytuł już jest bardzo wymowny ponieważ Ragnarok oznacza zmierzch Bogów, a tu otrzymujemy kosmicznych gladiatorów. No tak przynajmniej sugerowały nam zwiastuny, jednak po zobaczeniu filmu okazuje się, że jest to bardzo dobrze wyważone.

Filmowe realia vs. komiks!

Jeżeli chodzi o scenariusz to tak jak wspominałem wcześniej jest ona bardzo dobrze napisany. Oglądając film zupełnie nie odczuwa się, że tra ona 130 minut. Wiadomo, Marvel stawia na efekty, i tych tu nie zabraknie, ale spokojnie nie będziemy się męczyć ciągłą akcją. Znajdzie się tu również miejsce na refleksje czy nawet wzruszenie. Nie zapominajmy jednak, że jest to film typowo rozrywkowy i to jest główną osią całej historii. Połączenie Nordyckiej mitologii z kosmiczną epopeją jest jak najbardziej pozytywne, zwłaszcza, że założenie 9 światów jest w tym przypadku zasadne jako osobne planety.

Kinowe uniwersum Marvela rozrasta się z roku na rok coraz bardziej. Z każdym filmem zapowiadając kolejne wydarzenia, a wszystko zmierza tak naprawdę do kulminacyjnego momentu, czyli walki z Thanosem. To już niebawem bo w tym roku. Zamknie to pewien rozdział bohaterskiego kina. Jeżeli chodzi o Thora to tym razem jego sytuacja jest diametralnie inna. Przede wszystkim traci on swój młot, czyli chyba najbardziej rozpoznawalny atrybut boga piorunów. Jak się jednak okazuje, to nie sam Mjolnir ma moc, ale syn Odyna. Jest to bardzo dobre rozwiązanie zwłaszcza jeżeli chodzi o późniejsze plany filmowe. Sam scenariusz wzorowany jest bardzo mocno na Planetcie Hulka, gdzie to właśnie Hulk stanął do walki na arenie i wywalczył sobie miano czempiona. Co ciekawe nowi koledzy Thora również pojawiają się w tym komiksie. Ciekawostką jest też Korg w którego wciela się reżyser tego widowiska.

Złoczyńcy kradną serca.

Nowy film to nowi bohaterowie jak również i nowi złoczyńcy. Z tych dobrych pojawia się Walkiria, która stara się za wszelką cenę zerwać i zapomnieć o swojej przeszłości. Robi to w dość niespotykany sposób jak na dzielną legendarną obrończynię Asgardu. Jednak pomimo drużyny do której dołączą a są w niej już Thor, Hulk i Loki, to nie ona kradnie film ale zupełnie ktoś inny. Mowa tu oczywiście o Heli, która wprost kradnie serca. Prezentuje się wprost bosko, zarówno pod względem designu jak i gry aktorskiej. No ale przecież to Cate Blanchett, która tak samo jak Anthony Hopkins czy Jeff Goldblum należą do światowej elity wyśmienitych aktorów. A co łączy Hele, Ronana i Red Skulla? Cała trójka była elfami w śródziemiu, wniosek – nigdy nie ufać Elfom.

Jeżeli chodzi o Thora i Lokiego to po raz kolejny bardzo dobrze się uzupełniają. Widać, że Chris Hemsworth rozwinął się i nabrał dystansu do swojego bohatera. Jeżeli jednak chodzi o uwielbianego przez niewiasty Toma Hiddlestona to niestety widać po nim, że czas zaczyna odciskać na nim swoje piętno. A obaj panowie są w podobnym wieku. Warto również zaznaczyć, że w tym filmie pojawia się Karl Urban, jednak jako Skurge wypada on kiepsko. Generalnie ta postać mogła by być lepiej rozpisana ponieważ nic nie wnosi do historii. Po prostu jest małointeligentnym pomagierem, nic poza tym. A szkoda bo potencjał komiksowy był.

Bogowie kosmicznej areny!

Tak, zdecydowanie warto! Tak, możemy zapomnieć o Mrocznym Świecie. Jeżeli chodzi o nowy film z Thorem to trzymając w ręku DVD jestem szczęśliwy, bo widzę, że kino superbohaterskie zmierza w dobrym kierunku. Owszem, film ma swoje wady i może ze dwie dłużyzny, jednak ogląda się go bardzo dobrze. Tak jak wspomniałem wcześniej szkoda, że nie mogłem trafić na ten film do kina, jednak teraz mogę do woli cieszyć się nim w domowym zaciszu. Jako fan komiksoweg Thora jestem jak najbardziej za takim podejściem do tego tytułu, bo warto oddać czasami ster komuś szalonemu. Dzięki temu Taika Waititi zrobił film godny uwagi!

Ocena: 9/10

Dziękuję Galapagos Films za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *