Lady Baltimore tom 1 – Królowe Czarownic
Pierwszy tom serii Lady Baltimore to przykład komiksu, który rozwija istniejące uniwersum w sposób świadomy, ale jednocześnie próbuje zbudować własną tożsamość. Stworzony przez duet Mike Mignola i Christopher Golden, album ten osadzony jest w świecie znanym z serii Baltimore, lecz zamiast kontynuować historię wprost, przenosi ciężar narracji na nową bohaterkę. Bardziej introwertyczną, bardziej tragiczną i zdecydowanie mniej heroiczną w klasycznym sensie. Czy zatem nowe otwarcie i komiks Lady Baltimore tom 1 – Królowe Czarownic to interesująca pozycja? Przekonacie się już za chwilę.
Kolejna odsłona serii grozy współtworzonej przez Mike’a Mignolę, autora słynnego „Hellboya”. Kontynuacja opowieści o odwiecznej walce z mocami ciemności, którą kiedyś prowadził lord Baltimore, a teraz to zadanie przejęła jego żona i uczennica – lady Baltimore. Niegdyś nazywała się Sofia Valk i mieszkała w wiosce, którą nękało zło. Później lord Baltimore miał w niej najwierniejszą sojuszniczkę. Teraz, przeszło dekadę po jego śmierci, w Europie wybuchają pierwsze bitwy drugiej wojny światowej, a mroczne siły znowu zagrażają światu. Gdy czarownice, wampiry i naziści ruszają do boju, Sofia musi się im przeciwstawić. Czy walcząc z potworami, zdoła uchronić samą siebie od stania się potworem?
Bohaterka zbudowana na stracie
Akcja komiksu rozgrywa się w 1938 roku, kiedy to Europa staje u progu II wojny światowej. Na drodze głównej bohaterki staję czarownice z Hexencorps wzpółpracujące z nazistami. Jest to interesujący zabieg. Sofia wraz z zespołem w którego skład wchodzą tajemnicza Imogen oraz Rigo, muszą odnaleźć sposób na powstrzymanie tytułowej Królowej Czarownic. Największa dostrzegalna zmiana to przesunięcie ciężaru na Lady Baltimore. Nie jest typową protagonistką komiksu grozy. Napędzana jest poczuciem obowiązku wobec świata i osobistej traumy. Tym samym przejmuję rolę łowcy potworów, po swoim zmarłym mężu. Lady Baltimore nie kontroluje sytuacji. Jest wrzucona w wir akcji i niestety nie jest w stanie się wybronić. Cały czas pozostaje w cieniu legendy. Autorzy starają się nadać jej indywidualny kierunek, jednak piętno lorda Baltimore wisi również nad nimi.
Za warstwę graficzną odpowiada Bridgit Connell, której styl nie przypomina surowej kreski Mignoli. Z jednej strony mamy odcięcie od tego stylu jednak na okładce widnieje jego nazwisko co wprowadz czytelnika w błąd. Bridgit Connella ma bardziej kreskówkowy styl, który jest przejrzysty i czytelny. Kadry tętnią życiem i wpasowują się w scenariusz. Jedyna rzecz, którą zwróciła moją uwagę to brak mroku. A w zasadzie brak mrocznego klimatu, który jest cechą uniwersum Mignoli.
Dziedzictwo a tożsamość
Lady Baltimore tom 1 – Królowe Czarownic to komiks, który idzie zupełnie innym nurtem niż obecne komiksy o supebohaterach. Opowieść balansuje pomiędzy przeszłością a teraźniejszością, sugerując, że dziedzictwo jest ciężarem. I nie łatwo jest je przyjąć. Pierwszy tom jest wprowadzeniem i to wprowadzeniem średnim. Niestety komiks nie uchroni się od porównywania z takimi tytułami jak Baltimore, Hellboy czy Abe Sapien. Na ich tle wypada blado, nawet Homar Johnson mam wrażenie był lepszy. A nie przypadł mi do gustu. Szkoda, że fabuła pędzi, bohaterowie są bardzo papierowi, a główna bohaterka w cieniu swojego męża. Szczerze nie tego się spodziewałem po komikse gdzie widzę na okładce napis Mike Mignola.
Z jednej strony rozumiem, że jest to wprowadzenie nowej bohaterki, pokazanie jej problemów i motywów. Jednak komiks mnie nie porwał. Brakuje w nim tego mroku, który jest wyróżnikiem uniwersum Mignoli. I szczere, trochę ciężko mi będzie sięgnąć po kolejny tom.
Ocena: 4/10
Dziękuję wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza do recenzji.
- Tytuł: Lady Baltimore tom 1
- Scenariusz: Mike Mignola, Christopher Golden
- Rysunki: Bridgit Connell
- Tłumaczenie: Marek Starosta
- Wydawnictwo: Egmont
- Data wydania: 25.02.2026
- Liczba stron: 144
- Cena: 89,99 zł