Redcoat Tom 2
Pierwszy tom Redcoat był dla Geoffa Johnsa przede wszystkim okazją do przedstawienia niezwykle intrygującego bohatera. Simon Pure, brytyjski żołnierz, który w czasie wojny o niepodległość Stanów Zjednoczonych zostaje obdarzony nieśmiertelnością, szybko okazał się kimś znacznie ciekawszym niż kolejnym awanturnikiem przemierzającym dzieje Ameryki. Johns zbudował opowieść balansującą pomiędzy historyczną przygodą, westernem i fantastyką, jednocześnie subtelnie wprowadzając czytelników do rozwijającego się uniwersum Bezimiennych. Redcoat tom 2 nie próbuje powtarzać tej samej formuły. Zamiast rozwijać tajemnicę nieśmiertelności Simona, skupia się na konsekwencjach życia, które nie ma końca.
Dalszy ciąg przygód Simona Pure’a i jego wędrówki przez historię Stanów zjednoczonych. Tym razem w towarzystwie takich legendarnych postaci jak Johny Applesead, czy Annie Oakley. Świetne dialogi, charyzmatyczni bohaterowie, wartka akcja, przygody, humor i spektakularna warstwa graficzna – istna awanturniczo-przygodowa perła.
Największą zaletą drugiego tomu jest odejście od klasycznej historii origin i przekształcenie serii w coś znacznie bardziej przypominającego kronikę amerykańskiej historii widzianej oczami człowieka, który był świadkiem niemal wszystkiego. Simon Pure nie jest już jedynie bohaterem konkretnej fabuły. Staje się obserwatorem narodzin mitów, legend i bohaterów tworzących tożsamość Stanów Zjednoczonych.
Redcoat Tom 2 – czy warto sięgnąć po komiks?
Geoff Johns należący do moich ulubionych scenarzystów bardzo świadomie wykorzystuje ten zabieg. Kolejne rozdziały prowadzą czytelnika przez różne epoki, pozwalając Simonowi spotykać postacie funkcjonujące na pograniczu historii i folkloru Stanów Zjednoczonych. Dzięki temu komiks nabiera niemal antologicznego charakteru. Poszczególne epizody tworzą odrębne opowieści, ale wszystkie składają się na większy portret bohatera, który z każdą dekadą coraz mocniej odczuwa ciężar własnej nieśmiertelności.
To właśnie tutaj widać największy rozwój względem pierwszego tomu. Początkowo Simon był przede wszystkim cynicznym egoistą, który próbował przetrwać kolejne katastrofy, kierując się głównie własnym interesem. W komiksie Redcoat tom 2, Geoff Johns subtelnie pokazuje, że kolejne dziesięciolecia zaczynają go zmieniać. Nie staje się klasycznym herosem, ale coraz częściej dostrzega wartość więzi, odpowiedzialności i pamięci. Paradoksalnie właśnie świadomość nieuchronnego przemijania innych ludzi nadaje sens jego własnemu, pozornie niekończącemu się życiu.
Scenarzysta bardzo umiejętnie wykorzystuje również realia historyczne. Nie traktuje ich jako dekoracji dla scen akcji, lecz jako integralny element narracji. Wojna secesyjna, rozwój Dzikiego Zachodu czy spotkania z postaciami funkcjonującymi na granicy historii i legend budują genialny klimat. Johnes ze swobodą czerpie z faktów, amerykańskiej mitologii i fantastyki. Dzięki temu Redcoat przypomina momentami klasyczne powieści przygodowe, ale jednocześnie zachowuje współczesne tempo narracji.
Drugi tom ma jednak jeszcze jedno ważne zadanie. Rozwija uniwersum Bezimiennych. Po sukcesie Geigera, Junkyard Joe i pierwszego Redcoata Geoff Johns coraz wyraźniej pokazuje, że jego nowy świat nie będzie zbiorem luźno powiązanych serii. Kolejne historie zaczynają tworzyć większą układankę, w której poszczególni bohaterowie funkcjonują na różnych etapach historii Ameryki, ale ich losy stopniowo zaczynają się zazębiać.
Simon Pure, trochę buc!
I tu na scene wkracza Człowiek z północy, postać, która nie tylko odgrywa istotną rolę w fabule tego tomu, lecz także rozszerza mitologię całego uniwersum. Johns nie zdradza wszystkich kart, jednak wyraźnie sugeruje, że historia Simona Pure’a stanowi jedynie fragment znacznie większej opowieści obejmującej kolejne stulecia i kolejnych niezwykłych bohaterów. W przeciwieństwie do wielu współczesnych wydawniczych uniwersów nie sprawia to jednak wrażenia nachalnego budowania franczyzy. Poszczególne elementy wynikają naturalnie z fabuły i wzbudzają ciekawość czytelnika.
Ogromnym atutem pozostaje warstwa graficzna Bryana Hitcha. Rysownik znakomicie odnajduje się w historycznej scenerii, z równą swobodą przedstawiając wojenne potyczki, rozległe krajobrazy czy kameralne sceny dialogowe. Jego plansze imponują rozmachem, ale jednocześnie nie tracą czytelności. Hitch doskonale operuje skalą. Potrafi pokazać monumentalność wydarzeń historycznych, a chwilę później skupić uwagę na emocjach pojedynczego bohatera.
Redcoat Tom 2 nie oferuje takiego efektu świeżości jaki mieliśmy w przypadku pierwszego tomu, ponieważ pewne tajemnice bohatera zostały już odsłonięte. Paradoksalnie właśnie dzięki temu seria zyskuje większą swobodę. Geoff Johns nie musi już tłumaczyć zasad rządzących światem i może skoncentrować się na opowiadaniu historii, które wykorzystują nieśmiertelność Simona jako narzędzie do refleksji nad pamięcią, historią i przemijaniem.
To nie tylko udana kontynuacja, ale również ważny krok w rozwoju Bezimiennych. Jeśli kolejne serie utrzymają podobny poziom i równie umiejętnie będą splatały losy swoich bohaterów, Ghost Machine ma szansę stworzyć jedno z najbardziej interesujących komiksowych uniwersów ostatnich lat. Oparte nie na widowiskowych crossoverach, lecz na konsekwentnie budowanej mitologii i dobrze napisanych postaciach.
Ocena: 9/10
Dziękuję wydawnictwu Nagle! Comics za udostępnienie egzemplarza do recenzji.
- Tytuł: Redcoat Tom 2
- Scenariusz: Geoff Johns
- Rysunki: Bryan Hitch
- Tłumaczenie: Paweł Cichawa
- Wydawnictwo: Nagle! Comics
- Data wydania: 27.05.2026
- Liczba stron: 208
- Cena: 99,90 zł