G.I. Joe tom 3: Wojna z Dreadnokami
Nowe uniwersum tworzone przez Skybound pod szyldem Energon Universe miało trudne zadanie. Po latach przeróżnych interpretacji marek Transformers i G.I. Joe trzeba było nie tylko przyciągnąć nowych czytelników, ale również przekonać wieloletnich fanów. Te dobrze znane symbole można opowiedzieć na nowo bez utraty ich charakteru. Pierwsze dwa tomy G.I. Joe były obiecującym początkiem. Przedstawiały narodziny drużyny, konflikt z Cobrą i budowały fundamenty nowego świata. G.I. Joe tom 3: Wojna z Dreadnokami jest jednak momentem, w którym seria Joshuy Williamsona naprawdę nabiera rozpędu i pokazuje, czym chce być.
Duke i Cobra Commander są ścigani przez nieobliczalnych i śmiertelnie niebezpiecznych Dreadnoków! Czy w takiej sytuacji jedyną szansą na przetrwanie jest… WSPÓŁPRACA?! W dzikiej, bezlitosnej krainie wybucha wojna totalna! Zaskakujący sojusznicy i starcie, które na zawsze odmieni losy G.I. Joe i Cobry.
Fabuła trzeciego tomu skupia się na eskalacji konfliktu pomiędzy G.I. Joe a siłami Cobry, ale tym razem zagrożenie przybiera zupełnie inną formę. Na pierwszy plan wysuwają się Dreadnoki. Brutalna, anarchiczna grupa najemników kierowana przez Zartana. W klasycznych odsłonach G.I. Joe często byli oni przedstawiani jako ekscentryczni szaleńcy, balansujący pomiędzy groźnym gangiem a komiksową przesadą. Williamson zachowuje ich charakterystyczną nieprzewidywalność, ale nadaje im znacznie większą skalę zagrożenia. To nie są już tylko chaotyczni przestępcy. To siła zdolna realnie zachwiać równowagą między najważniejszymi frakcjami.
G.I. Joe tom 3: Wojna z Dreadnokami – konflikt narasta!
Historia rozpoczyna się od wydarzeń, które szybko wymykają się spod kontroli. G.I. Joe zostają zmuszeni do działania w warunkach, w których nie ma miejsca na idealne strategie i perfekcyjnie zaplanowane operacje. Drużyna musi improwizować, podejmować trudne decyzje i mierzyć się nie tylko z przeciwnikiem, ale również z własnymi ograniczeniami. Williamson bardzo dobrze wykorzystuje ten element, pokazując, że największym wyzwaniem dla zespołu nie jest samo pokonanie wroga, lecz nauczenie się współpracy.

Jednym z najciekawszych aspektów albumu jest relacja pomiędzy Duke’em a Cobra Commanderem. To zestawienie dwóch całkowicie przeciwstawnych osobowości. Żołnierza reprezentującego porządek i przywódcy Cobry kierującego się ambicją oraz manipulacją. Ich wzajemna niechęć jest oczywista, ale sytuacja zmusza ich do znalezienia wspólnego języka. Williamson nie próbuje nagle uczynić z nich sojuszników. Wręcz przeciwnie, napięcie między nimi pozostaje jednym z najważniejszych elementów historii. Dzięki temu konflikt zyskuje dodatkową warstwę, ponieważ najważniejsza walka nie zawsze odbywa się na polu bitwy.
W porównaniu z pierwszym tomem (G. I. Joe tom 1: Kobra atakuje!), który był przede wszystkim opowieścią o powstawaniu nowej drużyny, oraz drugim (G.I. Joe tom 2: Zemsta Bludda), skupionym bardziej na konkretnych przeciwnikach i rozwoju konfliktu, G.I. Joe tom 3: Wojna z Dreadnokami jest znacznie większą historią. To już nie test możliwości G.I. Joe, ale prawdziwa wojna, w której każda decyzja ma konsekwencje. Williamson coraz odważniej wykorzystuje potencjał całego uniwersum, ale jednocześnie nie pozwala, aby powiązania z Energon Universe przesłoniły samą serię. To nadal przede wszystkim komiks o żołnierzach, strategii i konflikcie ideologii.
Czy G.I. Joe to idealny militarny komiks?
Ogromną rolę w sukcesie albumu odgrywa również oprawa graficzna Toma Reilly’ego. Jego styl idealnie pasuje do militarnego charakteru serii. Dynamiczne kadry, czytelne sceny walki i świetnie zaprojektowane pojazdy sprawiają, że komiks ma bardzo filmowy rytm. Reilly potrafi oddać zarówno chaos wielkich starć, jak i napięcie podczas spokojniejszych rozmów. Szczególnie dobrze wypadają sceny z udziałem Dreadnoków, pełne energii, brutalności i kontrolowanego szaleństwa.

Nie oznacza to jednak, że album jest pozbawiony wad. Tak duże tempo sprawia czasami, że niektóre postacie drugoplanowe nie otrzymują wystarczająco dużo miejsca. Fani bardziej nastawieni na szczegółową analizę wojskowych procedur również mogą poczuć niedosyt, ponieważ Williamson zdecydowanie wybiera komiksową widowiskowość zamiast pełnego realizmu. Jednak w przypadku G.I. Joe nie jest to poważny zarzut. Ta marka od zawsze łączyła wojskową estetykę z przesadą charakterystyczną dla wielkiej przygody.
G.I. Joe tom 3: Wojna z Dreadnokami to komiks, w którym seria wreszcie pokazuje pełnię swojego potencjału. Joshua Williamson nie tylko kontynuuje rozpoczętą wcześniej historię, ale podnosi jej skalę i emocjonalną stawkę. Dreadnoki otrzymują należne miejsce jako poważne zagrożenie, relacje między bohaterami stają się ciekawsze, a Energon Universe zaczyna wyglądać jak przemyślany, długofalowy projekt. A nie wymuszone połączenie kilku serii komiksowych.
Trzeba przyznać, że nie jest już tylko udany restart klasycznej marki. To pełnoprawna, nowoczesna interpretacja G.I. Joe. Dynamiczna, brutalna i świadoma swojej historii. Jeśli poprzednie tomy były przygotowaniem do wojny, trzeci album jest momentem, w którym ta wojna naprawdę się rozpoczyna. A jeżeli nie mieliście jeszcze w swoich rękach niczego z Energon Uniwerse to czas to zmienić.
Ocena: 8/10

Dziękuję wydawnictwu Nagle! Comics za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

- Tytuł: G.I. Joe tom 3: Wojna z Dreadnokami
- Scenariusz: Joshua Williamson
- Rysunki: Tom Reilly
- Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz
- Wydawnictwo: Nagle! Comics
- Data wydania: 07.08.2026
- Liczba stron: 136
- Cena: 86,90 zł
