Świat Akwilonu. Elfy – tom 20: Miasto smoków
Po dwudziestu tomach serii Elfy mogłoby się wydawać, że twórcy pokazali już wszystko, co Świat Akwilonu ma do zaoferowania. Kolejne krainy, konflikty między rasami, polityczne intrygi czy wojny z potężnymi przeciwnikami stały się znakiem rozpoznawczym tego uniwersum. Elfy – tom 20: Miasto smoków udowadnia jednak, że potencjał tej serii wciąż nie został wyczerpany. To album, który nie próbuje za wszelką cenę eskalować skali wydarzeń. Zamiast tego otwiera przed czytelnikiem nowy fragment świata, jednocześnie rozwijając losy bohaterów, których historia dojrzewała przez kilka wcześniejszych tomów.
Dwudziesty tom serii ukazuje kolejne przygody Czarnego Elfa Gaw’yna, który złamał zasady bractwa z cytadeli Slurce i dlatego jest ścigany przez zabójców. Razem z ukochaną Dyfeliną trafia do miasta na wschodnich rubieżach Arranii, gdzie zakon smokiń hoduje i tresuje wielkie jaszczury. Młodzi uciekinierzy są pewni, że tam będą bezpieczni, ale nie doceniają uporu żądnych zemsty nekromantów z mrocznej cytadeli. Czy Gaw’yn kolejny raz zdoła znaleźć sposób na wydostanie się z opresji?
Elfy – tom 20: Miasto smoków – O czym jest komiks?
Centralną postacią pozostaje Gaw’yn. Mroczny elf, który od dawna wymyka się prostym podziałom na bohaterów i złoczyńców. To jedna z bardziej interesująco napisanych postaci w całym cyklu. Nie dlatego, że jest niezwyciężonym wojownikiem, lecz dlatego, że nieustannie zmaga się z własną przeszłością. Każda decyzja, którą podejmuje, obciążona jest konsekwencjami wcześniejszych wyborów. Twórcy nie próbują przedstawiać go jako idealnego protagonisty. Wręcz przeciwnie, jego największą siłą pozostaje świadomość własnych błędów i próba odnalezienia miejsca w świecie, który nie zawsze chce dać mu drugą szansę.
Towarzysząca mu ukochana Dyfeline nie jest jedynie postacią wspierającą głównego bohatera. Jej obecność wnosi do opowieści emocjonalną równowagę i pozwala lepiej zrozumieć przemianę Gaw’yna. Relacja tej dwójki została napisana z dużym wyczuciem opiera się na wzajemnym zaufaniu, wspólnych doświadczeniach i stopniowo budowanym partnerstwie. Dzięki temu ich dialogi i decyzje mają większy ciężar niż typowe relacje spotykane w klasycznym fantasy.
Christophe Arleston bardzo umiejętnie budują napięcie. Początkowa fascynacja niezwykłym miastem szybko ustępuje miejsca świadomości, że za monumentalnymi murami kryją się konflikty, których rozwiązanie może zaważyć na przyszłości całego regionu. Jednocześnie unikaja prostych rozwiązań. Tutaj niemal każda decyzja ma swoją cenę, a granica pomiędzy dobrem i złem pozostaje wyjątkowo płynna.
Choć album nie oferuje nieustannej akcji, trudno uznać to za wadę. Twórcy świadomie zwalniają tempo, pozwalając czytelnikowi lepiej poznać nowe miejsce i zrozumieć motywacje bohaterów. Dzięki temu finał wybrzmiewa znacznie mocniej, ponieważ stawką nie jest wyłącznie zwycięstwo nad przeciwnikiem, lecz przyszłość społeczności i dalsza droga Gaw’yna.
Budowania uniwersum
Największą wartością albumu jest jednak worldbuilding, od lat będący najmocniejszą stroną całego Świata Akwilonu. Francuscy twórcy konsekwentnie rozwijają swoje uniwersum nie poprzez dokładanie kolejnych potężniejszych przeciwników, lecz przez poszerzanie jego geografii, historii i kultury. Każdy nowy region posiada własną tożsamość, odmienną architekturę oraz sposób funkcjonowania społeczeństwa. W Elfy – tom 20: Miasto smoków widać to szczególnie wyraźnie. Akrähyng wydaje się miejscem istniejącym od stuleci, a nie lokacją stworzoną wyłącznie po to, by zachwycić czytelnika spektakularnymi widokami.
Świat Akwilonu pozostaje jednym z najbardziej spójnych uniwersów współczesnego europejskiego fantasy. Kolejne albumy nie wymazują wcześniejszych wydarzeń ani nie zaczynają wszystkiego od nowa. Wręcz przeciwnie, każda historia rozbudowuje fundament położony przez poprzednie tomy. Miasto smoków doskonale wpisuje się w ten model. Jest ważnym etapem rozwoju wątku Gaw’yna, ale jednocześnie rozszerza mapę świata i otwiera nowe możliwości dla przyszłych opowieści.
Za warstwę graficzną odpowiada Dimat czyli Daniela Di Matteo. Artystka świetnie oddaje monumentalny charakter Akrähyngu. Miasto zachwyca architekturą, rozmiarem i detalami, a smoki prezentują się majestatycznie, nie tracąc przy tym swojej dzikiej natury. Szczególnie dobrze wypadają szerokie kadry ukazujące panoramę miasta oraz sceny lotów smoków, które skutecznie podkreślają skalę świata przedstawionego. Niestety gorzej jest z bohaterami i wszelkiego rodzaju postaciami. Tu jej prace mnie nie przekonały. Niestety ten styl nie spina mi się z tymi dobrymi aspektami o których wspomniałem.
Świat Akwilonu. Elfy – tom 20: Miasto smoków to przykład fantasy, które nie opiera swojej siły wyłącznie na widowiskowych bitwach czy efektownych stworzeniach. To przede wszystkim opowieść o bohaterach próbujących odnaleźć swoje miejsce w świecie pełnym dawnych uprzedzeń, politycznych napięć i niejednoznacznych wyborów. Jednocześnie album pokazuje, dlaczego cykl Elfy od lat pozostaje jednym z filarów całego Świata Akwilonu. Nie tylko rozwija losy znanych postaci, ale konsekwentnie buduje uniwersum, które z każdym kolejnym tomem wydaje się coraz bardziej rozległe, wiarygodne i fascynujące.
Ocena: 7/10
Dziękuję wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza do recenzji.
- Tytuł: Świat Akwilonu. Elfy – tom 20: Miasto Smoków
- Scenariusz: Christophe Arleston
- Rysunki: Dimat
- Tłumaczenie: Maria Mosiewicz
- Wydawnictwo: Egmont
- Data wydania: 17.07.2026
- Liczba stron: 54
- Cena: 34,99 zł