WKKM Tom 91: Imperatyw Thanosa
Są komiksy, które funkcjonują jako samodzielne historie, i są takie, które stanowią zwieńczenie wieloletniej narracji. Imperatyw Thanosa zdecydowanie należy do tej drugiej kategorii. Album autorstwa Dana Abnetta i Andy’ego Lanninga nie jest jedynie kolejnym crossoverem z udziałem Thanosa. To finał kilkuletniej kosmicznej epopei rozpoczętej przez Anihilację, rozwijanej w Anihilacja: Podbój, seriach Nov” oraz Strażnicy Galaktyki. Trudno znaleźć drugi współczesny komiks Marvela, który w równie konsekwentny sposób domykałby tak rozbudowaną opowieść. A sam komik pojawił się na naszym rynku w kilku wydaniach.
Uskok – kosmiczne rozdarcie w strukturze czasoprzestrzeni umożliwiające przejście pomiędzy wszechświatami – otworzył się ponownie. Ze świata znanego jako Rakowersum przybywa Lord Mar-Vell i jego demoniczne, nieumarłe hordy, których celem jest zniewolenie wszystkich istot. Strażnicy Galaktyki, stawiając czoło niewyobrażalnym przeszkodom, przygotowują desperacki plan powstrzymania zdeprawowanego wojownika Kree, który wymaga jednak połączenia sił z największym złoczyńcą w całym kosmosie – z szalonym Tytanem, Thanosem!
Już sam tytuł może być nieco mylący. Thanos nie jest tutaj klasycznym głównym bohaterem ani nawet centralnym antagonistą. Jego obecność ma przede wszystkim wymiar symboliczny. Po wydarzeniach z wcześniejszych historii granica pomiędzy życiem a śmiercią zostaje zachwiana, a z alternatywnego wymiaru określanego mianem Rakowersum nadciąga zagrożenie, z jakim uniwersum Marvela nie miało wcześniej do czynienia. To rzeczywistość, w której śmierć przestała istnieć. Brzmi jak utopia, jednak Abnett i Lanning odwracają tę koncepcję o sto osiemdziesiąt stopni. W świecie pozbawionym śmierci życie staje się wynaturzoną, niekontrolowaną siłą prowadzącą do biologicznego i psychicznego koszmaru.
Imperatyw Thanosa – Czy warto?
To właśnie Rakowersum pozostaje największym osiągnięciem scenarzystów. Marvel wielokrotnie prezentował alternatywne światy, lecz zazwyczaj opierały się one na prostym odwróceniu znanych schematów. Tutaj otrzymujemy rzeczywistość funkcjonującą według zupełnie odmiennej filozofii. Śmierć – od dawna jedna z najważniejszych kosmicznych sił w uniwersum Marvela zostaje wyeliminowana, a konsekwencje tej zmiany okazują się przerażające. Autorzy sięgają po motywy charakterystyczne dla horroru kosmicznego. Inspiracje twórczością H.P. Lovecrafta są wyraźnie widoczne nie tylko w projektach przeciwników, ale również w atmosferze narastającego poczucia bezradności wobec zagrożenia wykraczającego poza ludzkie pojmowanie.

Jednocześnie Imperatyw Thanosa pozostaje historią bardzo osobistą. W centrum wydarzeń znajdują się Richard Rider i Peter Quill. Bohaterowie, których relacja była rozwijana przez kilka wcześniejszych serii. Abnett i Lanning pokazują, jak ogromną drogę przeszli obaj od czasów Anihilacji. Nova przestał być impulsywnym młodym herosem i wyrósł na jednego z najważniejszych obrońców kosmosu. Peter Quill natomiast ostatecznie porzuca rolę awanturnika i bierze odpowiedzialność za los całej galaktyki. Dzięki temu emocjonalna stawka wydarzeń okazuje się równie istotna jak widowiskowe bitwy.
Interesująco wypada również sam Thanos. Autorzy odchodzą od jego uproszczonego wizerunku znanego z wielu wcześniejszych historii. Nie jest jedynie despotą marzącym o podboju wszechświata. Funkcjonuje jako uosobienie równowagi pomiędzy życiem i śmiercią. Paradoks całej historii polega na tym, że w obliczu Rakowersum nawet najbardziej niebezpieczny przeciwnik bohaterów okazuje się elementem naturalnego porządku rzeczy. To odważna interpretacja postaci, która wykracza poza klasyczny konflikt dobra ze złem i nadaje Thanosowi niemal metafizyczny wymiar. Co jak już wspomniałem jest ciekawym zabiegie w stosunku do tego antagonisty.
Kolejny kosmiczny konflikt Marvela?
Na osobne uznanie zasługuje warstwa graficzna Miguela Sepúlvedy. Artysta doskonale odnajduje się zarówno w monumentalnych scenach bitewnych, jak i bardziej intymnych momentach. Szczególne wrażenie robi jednak sposób przedstawienia Rakowersum. Organiczne struktury, zdeformowane sylwetki znanych bohaterów oraz groteskowe projekty przeciwników tworzą estetykę wyraźnie odróżniającą ten wymiar od klasycznego Marvela. Plansze są pełne detali, ale pozostają czytelne nawet podczas najbardziej widowiskowych sekwencji. To do czego mogę się przyczepić to wykorzystanie ciemnych barw. Niestety w przypadku wydania WKKM odnoszę wrażęnie, że drukarnia popełniła lekki błąd i komiks jest po prostu za ciemny względem oryginału.

Imperatyw Thanosa to symboliczne zakończenie pewnej epoki, którą wielu czytelników do dziś uznaje za najlepszy okres w historii kosmicznego Marvela. Abnett i Lanning zdołali stworzyć spójny cykl obejmujący kilka serii i liczne wydarzenia, unikając przy tym wrażenia przypadkowości czy fabularnego chaosu. Każdy kolejny komiks rozwijał wcześniej rozpoczęte wątki, prowadząc do finału, który rzeczywiście sprawia wrażenie zaplanowanego od początku do końca.
Po zakończeniu tej sagi kosmiczna część uniwersum Marvela wyraźnie zmieniła kierunek. Późniejsze historie częściej czerpały inspirację z sukcesu filmowych Strażników Galaktyki, stawiając na humor i lżejszy ton. Imperatyw Thanosa pozostaje natomiast przykładem opowieści, która nie bała się filozoficznych pytań o naturę życia, śmierci i poświęcenia, jednocześnie oferując widowisko godne największych kosmicznych epopei.
WKKM Tom 91: Imperatyw Thanosa to album wymagający od czytelnika znajomości wcześniejszych wydarzeń, ale właśnie dzięki temu jego finał wybrzmiewa z niezwykłą siłą. Nie jest tylko zakończeniem jednego crossovera. To domknięcie całego rozdziału w historii Marvela i dowód na to, że komiksy superbohaterskie potrafią tworzyć długofalowe, konsekwentnie rozwijane narracje, których znaczenie pozostaje aktualne nawet wiele lat po premierze. Dlatego z jednej strony dobrze, że ten komiks pojawił się w kolekcji, jednak tak jak wspomniałem, trzeba znać inne pozycje, które już nie zostały wydane w ramach Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela. Szkoda.
Ocena: 8/10

- Tytuł: Imperatyw Thanosa
- Scenariusz: Dan Abnett, Andy Lanning
- Rysunki: Miguel A. Sepulveda
- Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz
- Wydawnictwo: Hachette
- Data wydania: 18.05.2016 r.
- Liczba stron: 208
- Cena: 49,99 zł
