fbpx

Lucky Luke tom 18 – Rywale z Painful Gulch

Kolejny album z przygodami Lucky Luke’a zatytułowany Rywale z Painful Gulch trafił w moje ręce. Jest to jeden ze starszych albumów dlatego można się po nim spodziewać naprawdę dużo. Zwłaszcza że duet Rene Goscinny i Morris nigdy nie zawodzi i łączy ze sobą humor i przygodę. Co prawda nie spotykamy w tym albumie braci Daltonów, ale problem, jaki został tu przedstawiony jest ponadczasowy. Na myśl przychodzi mi do głowy polski film zatytułowany Sami Swoi. Dlaczego? Przekonacie się już za chwilę!

Rywale z Painful Gulch

Tym razem dzielny rewolwerowiec trafia do niewielkiego miasteczka Painful Gulch. Rządzą w nim dwa skłócone klany – O’Harów i O’Timminsów. Miejscowość nie może się rozwijać z powodu nieustannych awantur i strzelanin. Najgorsze jest jednak to, że z celnością obu klanów nie jest za dobrze. Przez co cierpią głównie mieszkańcy. W tym grabarz, który nie ma nic do roboty i zastanawia się, czy nie zwinąć interesu. Lucky Luke zostaje jednogłośnie wybrany na burmistrza, który ma zmienić obecną sytuację. Czy uda mu się pogodzić zwaśnione klany i zaprowadzić porządek w miasteczku Painful Gulch? 

O czym jest Painful Gulch?

Jak to zwykle bywa w przypadku komiksów Lucky Luke historia jest prosta i ponadczasowa. Nie mylić oczywiście z prostacką, ponieważ duet Morris i Rene Goscinny to świetni autorzy z genialnymi pomysłami. Już od samego początku historii mamy zarysowane, o co chodzi. Przedstawiciele obu klanów mają jakąś charakterystyczną cechę. O’Timminowie mają gigantyczne nosy, a ich sąsiedzi klan O’Harów ma wielkie odstające uszy. Dzięki temu zdecydowanie łatwo ich rozpoznać. Jak to zwykle w takich historiach bywa, nikt nie ma zielonego pojęcia, od czego zaczął się spór. Bardzo dobrym pomysłem jest ustawienie Lucky Luke’a w zupełnie nowej roli. Kilkakrotnie był on mianowany szeryfem, ale nigdy burmistrzem miasteczka. To, co mnie zaskoczyło w tym albumie to pokazanie, że nasz Samotny Kowboj ma pewne granice i może mu się skończyć cierpliwość. Oczywiście kombinuje na wszelkie sposoby jak pogodzić klany z korzyścią dla miasteczka. Nie zabraknie tu zabawnych sytuacji, humoru sytuacyjnego i ciętych ripost Jolly Jumpera.

Lucky Luke Rywale z Painful Gulch

Lucky Luke to nie tylko świetna fabuła, ale również rysunki. Morris genialnie oddaje klimat Dzikiego Zachodu, a fani cyklu będą zadowoleni, ponieważ jego styl jest niezmienny. Nie to, co dziwne eksperymenty graficzne w albumie Lucky Luke Prorok, gdzie efekt nie był zbyt atrakcyjny. Sięgając po albumy z przygodami Samotnego Kowboja nigdy się nie zawiodłem. Zwłaszcza przy tych starszych opowieściach. W przypadku historii Rywale z Painful Gulch bawiłem się świetnie. Zwłaszcza że sytuacja konfliktu sąsiedzkiego jest nam znana i przypomina kultowy polski film Sami Swoi. Oczywiście w mniejszym aspekcie. Niby historia i problem stary jak świat, jednak nadal bawi i sprawia, że uśmiechamy się pod nosem. Dlatego nie jest ważne czy jesteś fanem serii, czy dopiero chcesz sięgnąć po ten cykl album Lucky Luke tom 18: Rywale z Painful Gulch to pozycja, którą warto przeczytać.

Ocena: 9/10

Rywale z Painful Gulch okładka

Dziękuję wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

logo egmont
  • Tytuł: Lucky Luke tom 18: Rywale z Painful Gulch
  • Scenariusz: Rene Goscinny
  • Rysunki: Morris
  • Tłumaczenie: Maria Mosiewicz
  • Wydawnictwo: Egmont
  • Data wydania: 02.09.2020 r.
  • Liczba stron: 48
  • Cena: 24,99 zł