fbpx

Tag i Bink kopnęli w kalendarz

Dwuzeszytowa opowieść Star Wars: Tag i Bink kopnęli w kalendarz to przezabawna historia dziejąca się na przestrzeni IV i V filmowej Sagi Gwiezdnych Wojen. Odpowiedzialnym za jej powstanie scenarzysta Kevin Rubio i rysownik Lucas Marangon. Postara się nam przedstawić jak doszło do przejęcia przez rebeliantów znanego nam poniekąd promu Tydirim. A po drodze czeka nas całe mnóstwo kultowych scen, które są przedstawione z innej perspektywy. Oczywiście w niezwykle nietuzinkowy i humorystyczny sposób. 

Akcja Star Wars: Tag i Bink kopnęli w kalendarz rozpoczyna na się na pokładzie Tantive IV. Na statku pewnej księżniczki, którą z pewnością nikomu nie trzeba przedstawiać, służą dwaj tytułowi rebelianci. Kiedy następuje przejęcie go przez siły Imperium Tag i Bink wpadają na genialny pomysł, aby wyjście cało z tej sytuacji. Wszystko za sprawa pewnego małego Mouse Droida, który pomaga zdobyć naszym bohaterom zbroje szturmowców. I tak zaczyna się pełna niesamowitych przygód podróż niesfornych rebeliantów poprzez najbardziej znane wydarzenia z filmów „Nowa nadzieja” i „Imperium kontratakuje”. Oczywiście wszystkie one dzieją się na drugim planie i są wręcz tłem dla głównych postaci Tag’a i Bink’a. Okazuje się bowiem, że byli oni obecnie podczas większości wydarzeń. Ważnych dla znanej nam z kinowego, bądź telewizyjnego ekranu historii.

O czym jest STAR WARS: Tag i Bink kopnęli w kalendarz ?

I tak począwszy od dziejącej się w tle scenie ukrycia pewnych planów w R2-D2, nasi śmiałkowie trafiają jako szturmowcy na Gwiazdę Śmierci. Dość szybko przekonują się, że nie ma to jak u rebeliantów. Korzystając z okazji postanawiają ukraść dwa myśliwce TIE i udać się na pobliską planetę Alderaan. Niestety z pewnych dość istotnych przyczyn zmuszeni są powrócić jako eskorta pewnego koreilańskiego frachtowca na Gwiazdę Śmierci.

Tag i Bink kopnęli w kalendarz

Drugi zeszyt rozpoczyna się od rozwiązania nurtującej nas tajemnicy. O czym będzie komiks skoro nasi bohaterowie zginęli. I tu uwaga spoiler: Na szczęście w całym zamieszaniu związanym z atakiem rebeliantów Tag i Bink niepostrzeżenie uwalniają się od Vadera. Nauczeni ostatnią nieudaną ucieczką postanawiają odlecieć czymś większym niż myśliwiec TIE. W ostatniej chwili uciekają na pokładzie promu Tydirim z Gwiazdy Śmierci. Lecz gdy docierają na Yavin IV nikogo już tam nie zastają. No może poza łowcą nagród, któremu spuszczają paliwo ze statku i odlatują. I tak nasi bohaterowie zrządzeniem losu trafiają do Miasta w chmurach. Na szczęście wszystko dobrze się kończy i nasi śmiałkowie trafiają w końcu do rebeliantów.

Reasumując Star Wars: Tag i Bink kopnęli w kalendarz to przezabawna opowieść, powiązana z pierwszymi dwoma filmami. Może trochę odbiegająca od ogólnie przyjętego w Gwiezdnych Wojnach nazewnictwa, ale to w końcu parodio. Nie ukrywam, że odpowiada mi w tym komiksie dosłownie wszystko. Począwszy od dialogów, karykaturalnych rysunków po mistrzowsko przemyślany scenariusz, w którym główni bohaterowie z drugiego planu przesuwają w centrum wydarzeń. Gorąco polecam.

Ocena: 10/10

Tag i Bink kopnęli w kalendarz
  • Tytuł: Star Wars: Tag i Bonk kopnęli w kalendarz
  • Scenariusz: Kevin Rubio
  • Rysunki: Lucas Marangon
  • Kolory: Howard M. Shum
  • Okładka: Lucas Marangon, Michael Madsen
  • Tłumaczenie: Orkanaugorze
  • Wydawnictwo: Mandragora Sp. z o.o.
  • Data wydania: 2005 r. i 2006 r.
  • Liczba stron: 2  x 22