fbpx

Wojownicze Żółwie Ninja Tom 1

Wydawnictwo Amber zaskoczyło wielu komiksowych czytelników swoimi propozycjami listopadowo-grudniowych nowości. Przede wszystkim pojawił się komiks Wojownicze Żółwie Ninja Tom 1, który samą zapowiedzią wzbudza wiele emocji. Przede wszystkim jest to nostalgia, ponieważ ja jak i wielu komiksowych geeków wychowało się na komiksach o żółwiach. Jak również na serialu animowanym i trzech filmach. Pierwsze dwa mam jeszcze jako VHS. W latach 90 żółwie można było znaleźć wszędzie w kioskach, w telewizji, w kinie, a nawet można było zagrać w gry. Później nastąpiła bardzo długa cisza i kilka wydawnictw próbowało wydać komiksy z ich przygodami, jednak zakończyło się to fiaskiem. A nawet spektakularną porażką. Przez co fani podchodzą bardzo sceptycznie do kolejnej próby wprowadzenia tych bohaterów na nasz rynek komiksowy. Jak to będzie w przypadku wydawnictwa Amber? Czy warto sięgnąć po komiks Wojownicze Żółwie Ninja Tom 1? Przekonacie się już za chwilę.

Poznajcie przełomową historię pochodzenia żółwi oraz epickie opowieści o męstwie, lojalności, rodzinie i walce o przetrwanie. Będziecie świadkami bojów stoczonych przez żółwie oraz ich sojuszników przeciw starym i nowym wrogom w mrocznych i niebezpiecznych zaułkach i kanałach Nowego Jorku. Skąd żółwie wzięły swoje imiona? Dlaczego kot-mutant, Old Hob, pała taką nienawiścią do Splintera i Żółwi? Co się stało z Rafaelem? Kim są April O’Neil i Casey Jones? Co się wydarzyło w laboratoriach Stock Gen Research? Co ma do tego generał Krang?

O czym jest komiks Wojownicze Żółwie Ninja Tom 1?

Tak jak wspomniałem Wojownicze Żółwie Ninja to dla mnie nostalgia i powrót do dzieciństwa. Dlatego niezmiernie ucieszyła mnie decyzja o wydaniu żółwi od IDW. Jednak warto wspomnieć, że w 2017 roku wydawnictwo Fantasmagorie z wielkimi perypetiami wydało Ultimate Collection 1, później dostaliśmy Bodycount od Non Stop Comics z rysunkami Simona Bisleya. Egmont wydał crossover z Batmanem, który nie był dobrym komiksem oraz z długouchym roninen Usagim. I tak wyglądały podboje żółwi na rynku komiksowym. Szczerze to narobiono smaka i nic więcej. Mam nadzieję, że teraz będzie inaczej.

Wojownicze Żółwie Ninja Tom 1

Teraz przyszedł czas na wydawnictwo Amber. To już kolejny raz kiedy sięgają po komiksy, dlatego też wielu czytelników zastanowi się dwukrotnie, zanim chwyci ten komiks. Czy zatem warto? Zdecydowanie tak. Seria od IDW wydaje się trafnym wyborem, ponieważ pisana jest przez jednego z twórców Kevin Eastmana. Komiks Wojownicze Żółwie Ninja Tom 1 ma wiele plusów. Przede wszystkim wspomniany Kevin Eastman, który udziela się nie tylko w scenariuszu, ale również i rysunkach. Dodatkowo dostajemy całkiem niezły reset serii. Sama fabuła jest interesująca, akcja wartka i wciągająca. Warto również wspomnieć, że ta seria jest ceniona przez fanów komiksów. Jest tu wszystko to, co lubimy w przygodach żółwi. Eastman wrzuca je w wir walki już od samego początku. Do tego wszystkiego Raphael błąka się po ulicach Nowego Yourku, a jego bracia zaczynają wątpić, czy po roku poszukiwań ich brat faktycznie żyje.

TMNT w nowym wydaniu

Pojawia się także Casey w kultowej hokejowej masce i od razu rusza w wir przygód. Jest również April, chociaż tym razem nie w roli dziennikarki. Przeciwnikiem naszych bohaterów jest Hobs, czyli kot, który ma niedokończone sprawy ze Splinterem. Jak się później dowiadujemy on również miał niejako swój udział w powstaniu żółwi. Jest on całkiem nieźle nakreślony, jednak dużym zarzutem jest to, że jakoś nikogo nie dziwi wielki człekokształtny kot. A wielki człekokształtny żółw wzbudza już strach wśród cywili. Nowe przygody są interesujące i wciągające. Dostajemy genezę bohaterów w nowym wydaniu, a akcje leci do przodu w bardzo dobrym tempie. Pod względem graficznym również jest nieźle. Dynamiczne sceny walki, ciekawe kadrowanie i dobrze dobrane kolory wręcz cieszą oko.

Wojownicze Żółwie Ninja Tom 1 komiks

Jeżeli chodzi o samo wydanie komiksu Wojownicze Żółwie Ninja Tom 1 to jest ono naprawdę na wysokim poziomie. Powiększony format umożliwia lepsze doznania wizualne, ponieważ dużo bardziej cieszy oko. Twarda oprawa i papier kredowy dodają wydaniu pewnej dozy „majestatu”. Naprawdę muszę przyznać, że wydawnictwo Amber postarało się. Niestety pojawia się pewien problem, ponieważ tom 1 zawiera tylko trzy oryginalne zeszyty serii. Co przy takich zawirowaniach jakie miały żółwie na naszym rynku komiksowym to mało. Komiks czyta się błyskawicznie, a dynamiczna akcja wciąga na do tego stopnia, że chcemy więcej. Owszem pisząc tę recenzję wiem, że rynek wydawniczy dotknął problem ograniczonej dostępności papieru. Jednak szkoda, że trzeba nam będzie poczekać dwa miesiące na kolejny tom.

Jeżeli jesteście fanami Wojowniczych Żółwi Ninja i przy każdym zamówieniu pizzy nucicie sobie motyw muzyczny z serialu animowanego musicie sięgnąć po ten komiks. Czeka nas nie tylko nostalgiczny powrót do serii z lat 90, ale również kawał dobrego komiksu. Cóż może nie kawał, ale kawałek, bo czeka nasz 6 tomów, gdzie znajdziemy 12 zeszytów plus dodatkowe opowieści. Wojowniczych Żółwi Ninja powróciły i pomimo tego, że nie mają kolorowych opasek na twarzach, mają się dobrze. W tej kwestii IDW kontynuuje oryginalny pomysł. Zatem nie pozostaje nic innego jak krzyknąć Cowabunga!

Ocena: 8/10

Wojownicze Żółwie Ninja Tom 1 okładka

Dziękuję wydawnictwu Amber za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

  • Tytuł: Wojownicze Żółwie Ninja Tom 1
  • Scenariusz: Kevin B. Eastman, Tom Waltz
  • Rysunki: Dan Duncan
  • Wydawnictwo: Amber
  • Data wydania: 11.2021 r.
  • Liczba stron: 80
  • Cena: 64,90 zł