fbpx

Lucky Luke tom 64: Belle Starr

Samotny kowboj powraca z nowymi przygodami. Lucky Luke tom 64: Belle Starr to kolejny album z nowym scenarzystą, jakim jest Xavier Fauche. Oczywiście z domieszką prac Morrisa. Od ponad siedmiu dekad komiksy z cyklu Lucky Luke bawią czytelników. Dostarczając im tym samym świetnych, pełnych humoru treści z lekkim zabarwieniem historycznym. Trzeba pamiętać, że większość bohaterów czy sytuacji odnosi się do realnych bohaterów z Dzikiego Zachodu. Jak jest tym razem? Czy Xavier Fauche podołał zadaniu i jest godnym następcą Rene Goscinnego? Przekonacie się czytając recenzje komiksu Lucky Luke tom 64: Belle Starr.

Kolejna przygoda największego komiksowego bohatera amerykańskiego Zachodu! Lucky Luke dociera do dziwnego miasteczka, gdzie szeryf nie ma ochoty łapać bandytów. Sędzia natomiast wypuszcza przestępców, zamiast posyłać ich do więzienia, pastora stać na lokaja, a żołnierze kawalerii nie mają wierzchowców. Samotny Kowboj nie wie, co o tym sądzić, dopóki nie poznaje pewnej damy, która trzęsie całą okolicą. Oto opowieść nie tylko o naszym ulubionym bohaterze, ale też o jednej z najsławniejszych kobiet Dzikiego Zachodu – Belle Starr z rancza Younger’s Bend. A także o dwóch stróżach prawa noszących niezbyt miłe przydomki: Wieszający Sędzia i Książę Katów. Zdaje się, że Luke trafił w ciekawe towarzystwo!

O czym jest Lucky Luke tom 64: Belle Starr?

Akcja komiksu rozgrywa się w 1875 roku w miasteczku Fort Smith. Jak głosi napis na tablicy znajdującej się na wjeździe, słynie ono z tego, że bandyci są to bezpieczni, ponieważ czuwa Bell Starr. I to jest pierwsza bohaterka historyczna, po którą sięgnęli autorzy. Myra Belle Starr faktycznie istniała i była nazywana „królową bandytów”. W komiksie spotkamy również innych bohaterów historycznych takich jak sędzia Izaak Parker oraz George Maledon zwany „Księciem Katów”. Trzeba przyznać, że Xavier Fauche postawił na bardzo ciekawe grono prawdziwych postaci. Dzięki temu tworzy on ciekawą koncepcję fabuły komiksu. Cały pomysł bazuje na planie Belle Starr, która przejęła kontrolę nad całą przestępczością w miasteczku Fort Smith. Oczywiście w drogę wchodzi jej nie kto inny jak Lucky Luke. Wraz z miejscowym szeryfem planuje pokrzyżować jej niecny plan. Muszę przyznać, że wychodzi im to całkiem nieźle, a do tego pojawiają się bohaterowie z innych albumów. I nie chodzi tu tylko do braci Daltonów, ich mamuśkę. Pojawiają się tu również Billy Kid, a nawet sam Jessie James.

Lucky Luke tom 64: Belle Starr

Dobre żarty, sytuacje pełne humoru to składowe serii komiksowej Lucky Luke. Nawet w przypadku tych nowszych opowieści, gdzie za scenariusz nie odpowiada Rene Goscinny. Niestety w tym albumie pojawia się niewielka skaza, która wzbudziła mój niesmak. Chodzi o ukazanie wykonanie wyroku przez powieszenie. W przypadku komiksów Lucky Luke przez wiele lat wypracował sobie sposób omijania i pokazywania przemocy w odrębny sposób. Co prawda w Belle Starr widzimy tylko nogi skazańców jednak nie spodziewałem się takiego kadru w komiksie o Samotnym Kowboju. Być może jest to zmiana jak brak papierosa, nad którą bardzo ubolewam. Niemniej komiks Belle Starr to bardzo dobry komiks, który spodoba się wszystkim fanom serii i nie tylko. Co ciekawe w zapowiedziach mamy już kolejne albumy w tym przygody traktujące o młodości słynnego kowboja.

Ocena: 8/10

Lucky Luke tom 64: Belle Starr okładka

Dziękuję wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

logo egmont
  • Tytuł: Lucky Luke tom 64: Belle Starr
  • Scenariusz: Xavier Fauche
  • Rysunki: Morris
  • Tłumaczenie: Maria Mosiewicz
  • Wydawnictwo: Egmont
  • Data wydania: 05.05.2021 r.
  • Liczba stron: 48
  • Cena: 24,99 zł