fbpx

Batman tom 12: Miasto Bene’a

Przyszedł czas, aby sięgnąć po ostatni tom przygód mrocznego rycerza z cyklu DC Odrodzenie. Batman tom 12: Miasto Bene’a, Który po „Koszmarach” i „Upadku” wprowadza trochę bardziej nam znanych klimat z początku cyklu. Ale czy to wystarczy, aby poprawić nie najlepsze wrażanie po dwóch poprzednikach tomach? Można śmiało powiedzieć były po prostu wypełniaczami niewnoszącymi tak naprawdę do fabuły nic poza faktem, że Batman jest załamany psychicznie. Czyli w pewnym sensie pokonany przez Bene’a, który jest odpowiedzialny za wszystkie koszmary dręczące Mrocznego Rycerza. I kiedy nasz bohater kompletnie załamany i udręczony jest praktycznie bezsilny nadszedł czas dla złoczyńców, czyli, dla „Miasta Bene’a”.

Bene, pod nieobecność Batmana, opanowuje Gotham City. Na mocy porozumienia z władzami staje się zamkniętą strefą, w której przestępcy obejmują rolę stróżów „prawa i porządku”. Oczywiście, aby siać terror pod płaszczykiem zachowania ładu i porządku. Zmuszeni przez Bene’a do posłuszeństwa są wykonawcami jego rządów w Gotham. Jego prawą ręką zostaje Tomas Wayne, ojciec Bruce’a przybyły z innego równoległego świata. Bezwzględny i okrutny w swoich działaniach jest niesłychanie skutecznym narzędziem do wymuszenia posłuszeństwa w tym brutalnym świecie przestępców i degeneratów. W przeciwieństwie do metod stosowanych przez Batmana eliminuje on swoich wrogów co czyni z niego niezmiernie skutecznego i brutalnego egzekutora.

O czym jest Batman tom 12: Miasto Bene’a ?

W tym samym czasie Bruce Wayne przebywa w Europie gdzie nabiera sił u boku Seliny Kyle. Intensywny treningi oraz samo przebywanie u boku Catwoman pozwala mu pogodzić się z traumatycznymi przeżyciami. Oraz niedoszłego ślubu. Skutkuje to tym, że niedoszła para młodych ponownie zapałała do siebie uczuciem. I kiedy są już gotowi, aby zmierzyć się z Bane’m wracają do Gotham City. Gdzie dochodzi do finałowego starcia dwóch równych sobie tytanów.

Batman tom 12: Miasto Bene’a

Reasumując Batman tom 12: Miasto Bene’a jest trochę lepsze od ostatnich dwóch tomów przygód Mrocznego Rycerza. Ale niestety tylko trochę lepsza. Na szczęście nie ma tutaj zapychaczy akcji, które były najsłabszym punktem „Koszmarów” i „Upadku”. Niestety opowieść jest bardzo nierówna i sprawiająca wrażenie chaotycznej wręcz rwanej narracji. Tom King zbyt często serwują nam retrospekcje i niepotrzebne dialogi. Ale na szczęście potrafią nas zaskoczyć, chowanymi jakby specjalnie do tego tomu, szokującymi rozwiązaniami fabularnymi. Na duży plus należy zaliczyć krótkie opowieści stanowiące swego rodzaju wspomnienia Alfreda Pennywortha, w których mamy okazje poznać epizody z codziennego życia Batmana. Te czasami jednostronicowe opowieści stanowią miłą odskocznię od głównego wątku historii.

Na zakończenie dodam, że „Miasto Bene’a” to długi i bardzo zróżnicowany, zarówno pod względem graficznym jak i stylistycznym tom. Swoją objętością mógłby śmiało wystarczyć na dwa albumy. I o ile stylistycznie album jest bardzo nierówny to różne style graficzne powodują, że wizualnie jest to naprawdę bardzo dobry tom. Ale to niestety za mało, aby zakończenie serii uznać również za bardzo dobre. Pozozstaje nam teraz czekać na kolejną serię z Batmanem w roli głównej.

Ocena: 7/10

Batman tom 12: Miasto Bene’a okładka
  • Tytuł: Odrodzenie Batman tom 12: Miasto Bene’a
  • Scenariusz: Tom King
  • Ilustracje: Tony S. Daniel, Clay Mann, Mikel Janin, Jorg Fornes
  • Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz
  • Wydawnictwo: Egmont
  • Data wydania: 24.03.2021 r.
  • Liczba stron: 312
  • Cena: 79,99 zł