fbpx

Lucky Luke tom 67: Marcel Dalton

Czy bracia Daltonowie mogą żyć uczciwie? Lucky Luke zaprzyjaźnia się z Daltonem? Brzmi to dość dziwacznie, ale na te pytania znajdziecie odpowiedź w komiksie Lucky Luke tom 67: Marcel Dalton. Kolejne przygody na dzikim zachodzi i najsłynniejszym kowboju szybszym od własnego cienia. Co prawda ten album nie został napisany przez Rene Goscinnego i należy do nieco nowszej odsłony cyklu. Czy zatem jest on gorszej jakości? Przekonacie się już za chwilę z recenzji tego komiksu.

Tym razem bohater pozna Marcela Daltona ze Szwajcarii, który bardzo się różni od swych bandyckich krewniaków. Po co przybył do Stanów Zjednoczonych? Dlaczego ma wsparcie jednego z amerykańskich gubernatorów? I z jakiego powodu właśnie Lucky Luke’a wybrano na jego przewodnika i ochroniarza?

O czym jest komiks Lucky Luke tom 67: Marcel Dalton?

Jak samy tytuł wskazuje Lucky Luke będzie miał do czynienia z rodziną Daltonów. Tym razem tylko chodzi o samych braci i ich nielegalne działania. Pojawia się tu bowiem kolejny członek rodziny, który jest tytułowym Marcelem Daltonem. Okazuje się, że jest on szanowanym obywatelem Szwajcarii, który pojawił się na amerykańskiej ziemi celem nabycia pewnego banku. Jego ochroniarzem zostaje Lucky Luke. Na dzikim zachodzie tam, gdzie pieniądze, pojawiają się również kłopoty. Zwłaszcza że Marcel Dalton chce, aby jego rodzina pracowała w jego banku.

komiks Lucky Luke tom 67: Marcel Dalton

Za fabułę komiksu Lucky Luke tom 67: Marcel Dalton odpowiedzialny jest Bob De Groot. Mogliśmy już poznać go za sprawą komiksy Lucky Luke: Artysta Malarz, który w moim przekonaniu był mocnym średniakiem. Tym razem jest trochę lepiej, ponieważ wykorzystuje to co najlepsze w całym cyklu – braci Daltonów. Nadają oni całej historii świetny klimat. Oczywiście nie jest to poziom Rene Goscinnego i daleko mu do poziomu jego humoru. Żart o wężach jest zabawny, ale po pewnym czasie staje się nieco męczący. Gagi związane z Daltonami same się bronią i niejednokrotnie wywołują uśmiech na twarzy. Pomysł na postawienie ich po drugiej stronie bankowego okienka jest świetna. Reszta złoczyńców pojawiających się w tym komiksie jest niestety bardzo płaska a ich intrygi przewidywalne.

Lucky Luke bez Rene Goscinnego

Na szczęście za oprawę graficzną odpowiada nie kto iny jak Morris. I tu nie ma powodu do narzekania, ponieważ dostajemy dokładnie to, za co lubimy komiksy o samotnym kowboju. Jest kolorowo i klimatycznie. Co też ratuje ten komiks. Nie oznacza to jednak, że Lucky Luke tom 67: Marcel Dalton jest pozycją złą. Na tle innych albumów z serii jest niestety przeciętny. Sam Marcel Dalton też zbytnio się nie wyróżnia. Owszem jest przeciwieństwem znanych nam braci jednak dużo większą charyzmą wykazuje się mamuśka dalton niż ten bankier.

Czy warto sięgnąć po komiks Marcel Dalton? Owszem, jednak tak jak wspominałem, nie jest to najlepszy album z serii. Ma swoje momenty, ale zarówno dzieci jak i dorośli będą się przy nim dobrze bawić. Co prawda brakuje tu delikatnej wstawki edukacyjnej jak to mamy w innych albumach, jednak nie jest to najważniejsze. Bob De Groot stara się naśladować mistrza i ma dobre chęci.

Ocena: 6/10

Lucky Luke tom 67: Marcel Dalton okładka

Dziękuję wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

logo egmont
  • Tytuł: Lucky Luke tom 67: Marcel Dalton
  • Scenariusz: Bob De Groot
  • Rysunki: Morris
  • Tłumaczenie: Marta Mosiewicz
  • Wydawnictwo: Egmont
  • Data wydania: 18.05.2022 r.
  • Liczba stron: 48
  • Cena: 29,99 zł